|
Ewel
|
 |
« : Luty 20, 2008, 14:45:22 » |
|
Od razu zastrzegê, ¿e wybór danych wierszy dyktowany jest moj± subiektywn± ocen±, polecam zapoznanie siê z wiêkszym spektrum prac poni¿szych autorów.
Na pocz±tek Marcin Hamka³o. Ur. 1971 we Wroc³awiu. Autor tomów wierszy: "limes", "weiter weiter" oraz "nagra³em mu siê".
lec±
wiersze mi lec± z r±k klawiatura a¿ piszczy pod nimi z rozpêdu a palce za nimi biegaj± jak jakie¶ brajliki po niezdrowych ¶cie¿kach (ale no nie ma wierzcie mi
nie ma st±d innej ucieczki) a pointa jest jak kropka nad i pod, jak za¶lepiony pêpek z odciêt± ³±czno¶ci± jak przerzutnia która kiedy¶ wyrwie mnie z rytmu
na zawsze, jak porównanie nie do za¿egnania
post
wystarczaj±co wytrwa³e powtórki nie mog± nie przypominaæ modlitwy. nie je¶æ miêsa nie po¿±daæ nowych miejsc, siedzieæ na dupie i przegl±daæ ksi±¿ki, bez mocnego postanowienia poprawy. to, co przed nami, i to, co za nami, jest poza naszym zasiêgiem, wiêc chocia¿ wiem, ¿e to niemo¿liwe, mówiê swoimi s³owami.
Ryszard Ch³opek, ur. 1979, poeta, prozaik, krytyk literacki. Opublikowa³ dwie ksi±¿ki poetyckie: "Wieczna ospa" i "Legendy schodz± z pomników".
Ballada na rozstanie
¯egnam siê ze sob±, ale to nie³atwe. Za ka¿dym razem, kiedy pragnê odej¶æ, okazuje siê, ¿e jaka¶ cz±stka mnie spoczywa na dnie kieszeni.
A w niej ca³y ja, którego chcê zostawiæ.
Wyci±gam wtedy siebie ostro¿nie i k³adê na li¶ciu: "Ryszardzie, ty tu musisz zostaæ". ¯egnam siê ze sob± i nie mogê przestaæ.
Cichy wróg
Cichy wróg ¶pi we mnie jak rycerze pod gór± i kiedy siê zrywam, jazda pêdzi przez pola, a pod niebem czarnym, przera¼liwie rzewnym widaæ b³ysk metalu.
Smutna melodia osiada na drzewach, rozci±ga siê na korze i pachnie jemio³±. Jest trzaskiem ga³êzi pod prêdkim kopytem.
Mój wróg bywa czasem ³opotem sztandarów albo pruskim b³êkitem w cierpki ¶wit jesienny, gdy zasiadam przy kawie i jest ukojenie rozpiête na ko¶ciach, miê¶niach, lekko wtarte w skórê.
Mój wróg l±duje z u¶miechem niczym bracia Wright, innym razem jest mew± nad smêtnym okrêtem, który od miesiêcy nie wchodzi³ do portów, jeden martwy marynarz z³o¿y³ siê na sterze,
inni le¿± na deku albo pod pok³adem, kapitan jest surowy ale wielce zimny i zamkniêtym okiem znaczy zmiany kursu. Tylko kuk szalony zjada swoj± rêkê.
Bywam czasem t± rêk±, a¿ po sam paznokieæ, starannie obgryziony, wymierzony w bezkres. Bywam czasem bezkresem i patrzê na rêkê, i widzê ko¶æ palca wymierzon± w siebie.
Krzysztof ¦liwka, urodzony 15.03.1967 r. Absolwent kulturoznawstwa na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych Uniwersytetu Wroc³awskiego oraz PWSFTviT w £odzi na Wydziale Re¿yserii Filmowej i Telewizyjnej - kierunek scenopisarstwo.
Przewidzenia
S³oñce przylepione do szyby jak glonojad Objê³o ju¿ swoim zasiêgiem znaczn± czê¶æ pokoju. Poci±g, którym mia³a¶ przyjechaæ, uleg³ zdematerializowaniu Za spraw± Cooperfielda albo innego zawiadowcy stacji. Nie ma najmniejszych szans na równowagê. Ludzie,
Których obserwujê przez okno, poruszaj± siê w stadach Jak orki, wydaj±c d¼wiêki nie zrozumia³e przez nikogo. ¯eby chocia¿ którego¶ z nich pierdoln±³ samochód, Zaliczy³bym ten wiersz do udanych. A tak Stojê w miejscu. I czekam.
¼ród³o: literackie.pl
|