"Chcesz by Ci przeszlo?" a ja nie wiedzac co odpowiedziec przytaknelam...
Kurde przecież mu w prost powiedziałaś że nie masz zamiaru z nim kręcić, więc teraz nie licz na to że on zrobi pierwszy krok.Byłaś w idealnej sytuacji i to spieprzyłaś, więc jeśli ci zależy to musisz z nim pogadać i odkręcić to co powiedziałaś. Powodzenia.
Wiem

( Ale nie moge z nim pogadac...Dla mnie to dosyc dziwne rozmawiac o czym czego formalnie nie ma.....Zreszta bardzoo sie tego boje...
Wracamy razem do domu gadamy smiejemy sie...ale zupelnie nie wiem czy to nie jest jak do kolezanki..czy wrecz kumpla...
Czasami widze jak wpatruje sie w moje oczy dekolt...ale czasem potrafi powiedziec
"wezme Cie do TESCO i zwaze Twoja glowe na tej wadze do warzyw...i wyskoczy BURAK"
i sie smieje...Ja naprawde znam sie na zartach...nie obrazam sie za takie rzeczy smieje sie razem z nim...ale jesli caly czas tak zartuje smiejac sie ze mnie czy w ogole traktuje mnie jak osobe plci zenskiej??
Znamy sie w sumie od niedawna bo chodzilismy razem do bylej szkoly ale znalismy sie z widzenia. Teraz chodzimy razem do klasy od wrzesnia. Duzo sie ze soba smiejemy wariujemy widze ze moge sobie na duzo pozwolic np. siedze za nim na lekcji i jak mi sie nudzi to palcem "wedruje" po jego plecach...
Nie wiem co o tym myslec...Jestem z reguly duza podrywaczka..I on o tym wie. Chyba widzi ze sie zmieniam nie zmienia to faktu ze jeszcze we wrzesniu mial o mnie taka opinie...Tylko ze teraz cos we mnie peklo i sama widze ze bardzo mi zalezy na nim...
Przepraszam ze tak sie rozpisalam

Mam nadzieje ze ktos to przeczyta
