|
Wieprzu
|
 |
« Odpowiedz #6 : Styczeń 21, 2004, 20:18:50 » |
|
Sweet Noise - Patrz
Jak kontrolować to co do mnie dociera, Wbija się we mnie, zmienia mnie, Zostawia trwały slad? Jak trzymać z daleka od siebie to Wszystko co wykręca moje życie i mysli. Czuję się bezbronny, jak otwarta rana Narażony na infekcje i zatrucia. Osaczaja mnie informacje, hasła, prawdy, Zasady i swiętosci i tak bolesnie czuję, Że odstaję, że nie pasuję. To wszystko wiem tylko ja. Na zewnatrz, wciaż ten sam wpasowuję się, Doganiam, zmieniam całego siebie dla ciebie, Jestem zesztywniały ze strachu. Czuję, że pierwsze uderzenie, Które nadejdzie rozbije mnie na częsci Jak porcelanowy dzban i żadna siła Mnie nie pozbiera. Przyklejony usmiech, nienaturalny krok, Fałszywe gesty - oni cały czas mnie obserwuja, Oceniaja i jednym słowem moga Zrobić ze mna wszystko. Bezsilnosć pojawia się najczęsciej. Wiem, że mnie okradaja, Wysysaja moje soki, wykorzystuja. Mała częsć chorego systemu - Wymienialna w każdej chwili Do zastapienia przez nowy model. Posłuszny, oddany, przekupny i służalczy. Chcę wyrzucić z siebie to wszystko. Wszystko co wiem. Miliony niepotrzebnych pojęć i połaczeń, Słów, które okresliły i na zawsze ułożyły. Zablokowały mysli na wiele długich lat. Mój bunt jest swiadomy i bolesny. Czuję go całym soba, Rozdziera mnie na częsci - To stan wojny i chaosu. To tworzenie siebie od nowa, Ucieczka i powrót, nienawisć i miłosć. Kim jestem? Tak często czuję się Nikim i wszystkim jednoczesnie. Niewolnik w wirtualnych kajdanach - Nie widzę ich, ale czuję.
Zrywam, aby zaraz dać sobie zapiać nowe. Dlaczego tak często zle o sobie myslę, Gardzę sob± i wstydzę się siebie. Wiecznie porównuję, analizuję, rozgryzam - Pierdolone szaleństwo, kto to stworzył? Kim sa Ci, których nie widzę, Ci których oddech czuję na plecach. Szybko, szybciej - nie odwracaj się, Biegnij, patrz przed siebie, nie pytaj. Czerń, biel, czerwień, tysiace Kolorów, imion i nazw. Czuję się wolny do momentu kiedy Linia mojego życia natrafia na mur Wtedy placze się i ze strachu chowam Się w sobie na wiele długich dni i nocy. Sa ciagle takie miejsca, które znam tylko ja. Jestem naiwny, prosty, infantylny I pierdolę to, że tak nie wypada, Że to nie na miejscu. Szukam naturalnego stanu. Wolnosć, chaos, niewiedza I pustka i tylko nie patrz na mnie Nigdy więcej w ten sposób.
Jestem czyms co było, co jest i co będzie. Jestem jedyna rzecza stała. To czego chwytam się w chwilach Ostatnich jest głęboko we mnie. Nigdy tego nie poznasz, Nie dotkniesz, nie ujarzmisz. To jest druga strona - Niewielu tam przechodzi. Przyparci do muru jestesmy niebezpieczni. Totalne szaleństwo, destrukcja. Niekontrolowany wybuch, Który rozrywa wszystko dookoła - Niszczy każdy element systemu - Nic nie buduje, nie tworzy. Jest jak wzburzona rzeka, której nikt Nie zatrzyma, przepełniona upokorzeniem, Wstydem i gorycza wyrywa się ze starego koryta. Widziałem jak zalali ulice i drogi, Wszyscy płynęli w tym samym kierunku. Wszyscy chcieli jednego, za wszelka cenę Uwolnić się od tego, który zabił ich matki, Ojców, siostry i braci, spalił Ich ziemię, napluł na groby. Byli gotowi na wszystko. Krew, ogień i kamienie. Dzieci, kobiety, mężczyzni.
|