Kaluniapl
*
Offline
Wiadomości: 130
|
 |
« : Październik 01, 2008, 14:54:09 » |
|
Mam problem z koleżanką. Otóż dwa lata temu wyszła za mąż. Wszystko było pięknie, prawie, że jak w bajce, żadnych kłótni, odmiennych zdań, awantur, jednak jak się okazało, do czasu. Dziś dowiedziałam się, że zaczęła brać tabletki na uspokojenie bo nie może już wytrzymać... Ich kłótnie stały się codziennością, wogóle nie mogą się porozumieć, wiem też, że nie raz ją uderzył. Ona jest bardzo wierząca (nie chce zrywać przysięgi składanej przed Bogiem), bardzo Go kocha (podobno) i twierdzi, że się załamie jak Go zostawi-dlatego nie chce się rozwieść, to są jej argumenty. Ale ja wiem, że ona cierpi i to bardzo. Co mam zrobić? Co jej doradzić? Bo raz mi płacze, że świata poza nim nie widzi, a raz że już nie daje rady i chce uciekać!!! HELP!!!
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Być szczęśliwą - bezcenne
|
|
|
|
kamasutra
|
 |
« Odpowiedz #1 : Październik 01, 2008, 15:55:27 » |
|
Ile ma lat koleżanka? Dlaczego wyszła za maż ? długo się znali czy podjeła dezycje tak z dnia na dzień?
Jesli ja uderzył to po co ona z nim jets ? Kocha? I co potem urodza się dzieci je też zacznie bić? Współczuje jej i albo przekonaj ja do rozwodu albo żeby z nim pogadała bo jesli to nie ma sensu to rozwód. no chyab że ma ochote męczyć się w takim związku.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
„Opinie są jak dziury w dupie. - Każdy ma własną.”
|
|
|
Kaluniapl
*
Offline
Wiadomości: 130
|
 |
« Odpowiedz #2 : Październik 01, 2008, 16:06:52 » |
|
Ma 21 lat, wyszła za mąż bo wierzyła, że to jest ten jedyny. Znali się trzy lata, tylko co z tego, skoro to był jej pierwszy i jedyny chłopak. Cały czas jej tłumaczę, że ma się z nim rozwieść ale ona czasami mi przytakuje a czasami płacze, że jak go zostawi to się sama załamie. Zapisała się nawet do psychologa, tylko, że on nie uratuje jej małżeństwa (tak mi się wydaje).
Jak patrzę takie "małżeństwa" to coraz częściej się utwierdzam w przekonaniu, że sama nigdy nie dam się "zaobrączkować"
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Być szczęśliwą - bezcenne
|
|
|
|
kamasutra
|
 |
« Odpowiedz #3 : Październik 01, 2008, 16:15:53 » |
|
może powinni isc do poradni małżeńskiej? szczerze mówiac nie widze przyszłości teog małżeństwa czasem nie warto się dlużej w to bawic bo jej to na dobre nie wyjdzie...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
„Opinie są jak dziury w dupie. - Każdy ma własną.”
|
|
|
Kaluniapl
*
Offline
Wiadomości: 130
|
 |
« Odpowiedz #4 : Październik 01, 2008, 16:19:41 » |
|
Też jej radziłam poradnię, ale ona twierdzi, że on nie pójdzie, bop szkoda mu kasy... a pytanie czy nie zależy mu na małżeństwie?  ?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Być szczęśliwą - bezcenne
|
|
|
|
kamasutra
|
 |
« Odpowiedz #5 : Październik 01, 2008, 16:27:00 » |
|
a pytanie czy nie zależy mu na małżeństwie?  ? ja powiem tak niech z nim szczerze pogada czy w ogóle to ma sens, jesli nie bedzie chciał gadać to nie warto,nawet kieyd sie kogoś bardzo kocha to nie mozna kochac za dwa serca.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
„Opinie są jak dziury w dupie. - Każdy ma własną.”
|
|
|
Kaluniapl
*
Offline
Wiadomości: 130
|
 |
« Odpowiedz #6 : Październik 01, 2008, 16:41:13 » |
|
Mi się wydaję, że z nim nie da sie już normalnie porozmawiać. Tylko weź mi powiedz jak ją przekonać do rozwodu...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Być szczęśliwą - bezcenne
|
|
|
|
dkf
|
 |
« Odpowiedz #7 : Październik 01, 2008, 16:53:30 » |
|
On wie że ona i tak nie odejdzie, bo zna jej podejście do małżeństwa, przysięgi i nie widzi potrzeby żeby to o sie w jakikolwiek sposób starał. Może poradź jej zeby na jakiś czas wyprowadziła sie do rodziców, albo gdzieś indziej mówiąc ze już z nim nie może wytrzymać. Nie rozwodzić się od razu, ale zobaczyć czy coś zrobi żeby ratować małżeństwo, czy będzie żył jak kawaler z odzysku. Jeśli nie zrobi żadnego kroku to już nie warto się poświęcić nawet dla wielkiej idei.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Pandeaemon
|
 |
« Odpowiedz #8 : Październik 01, 2008, 17:10:39 » |
|
Jedyne co bym Jej doradził to rozmowę lub zgłoszenie się do poradni  Odradzam namawianie Jej do rozwodu, bo zazwyczaj mieszanie się między związek nie wychodzi na dobre osobie, która stara się pomóc. Może się okazać, że zacznie się im układać i wina za wszelkie nie powodzenia spadnie na Ciebie, a małżeństwo może trwać dalej, zaś Ty będziesz uważana za wroga.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"...I see rainbow made of...may dead..."
|
|
|
|
Gabi
|
 |
« Odpowiedz #9 : Październik 01, 2008, 20:05:56 » |
|
Ich kłótnie stały się codziennością, wogóle nie mogą się porozumieć, wiem też, że nie raz ją uderzył. Ona jest bardzo wierząca (nie chce zrywać przysięgi składanej przed Bogiem), bardzo Go kocha (podobno) Święta męczennica. Na pewno zostanie za swoje poświęcenie wyniesiona na ołtarze i pójdzie za to do nieba, bo przecież ona tak go kocha. A on ma to w dupie. Niech poczeka jeszcze jakieś 10 lat, kiedy będą mieli dwójkę dzieci, jeszcze cięższą drogę odwrotu, a on będzie bił / pił. Dzieciaki też będą szczęśliwe. Bo szczęśliwa rodzina to pełna rodzina. :] A co na to wszystko teściowie i rodzice dziewczyny? Nic nie wiedzą, czy też są przeciwko chociażby separacji? Dlaczego i o co się tak żrą? Naprawdę nie ma szans, żeby każde z nich popracowało nad sobą samym razem i z osobna? (Ja tak ostatnio, jako porywcza strona związku, robię i póki co wszyscy są zadowoleni). Nie doradzaj jej żadnych radykalnych rozwiązań, bo będzie tak, jak pisze Pan_Demon. Mój związek czy małżeństwo, gdyby facet mnie uderzył, stałoby się fikcją.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Miyako
|
 |
« Odpowiedz #10 : Październik 01, 2008, 20:36:20 » |
|
Święta męczennica. Na pewno zostanie za swoje poświęcenie wyniesiona na ołtarze i pójdzie za to do nieba, bo przecież ona tak go kocha. A on ma to w dupie. Niech poczeka jeszcze jakieś 10 lat, kiedy będą mieli dwójkę dzieci, jeszcze cięższą drogę odwrotu, a on będzie bił / pił. Dzieciaki też będą szczęśliwe. Bo szczęśliwa rodzina to pełna rodzina. :] Oj tam, przesadzasz. Czasem wspomnienie i uczucie są tak silne, że wszystko się wybacza i wybiela partnera. Może ona naprawdę wierzy nadal w to małżeństwo i w to, że nie może się z nim rozwieść. Może niech da mu wybór, że albo się zmieni, albo ona się rozwiedzie. Istnieje jakaś szansa, że przejrzy na oczy.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
You're never fully dressed without a smile.
|
|
|
|
Gabi
|
 |
« Odpowiedz #11 : Październik 01, 2008, 20:45:21 » |
|
Oj tam, przesadzasz. To było celem narratorki :-) Szkoda, że uczucie często nadal jest silne i ślepe, nawet kiedy "partner" bije swoją oblubienicę. Może niech da mu wybór, że albo się zmieni, albo ona się rozwiedzie. Istnieje jakaś szansa, że przejrzy na oczy. Nie wiemy, kto odpowiada za całe te kłótnie, kto prowokuje i "zaczyna". Niewykluczone, że ona.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Pandeaemon
|
 |
« Odpowiedz #12 : Październik 01, 2008, 21:17:40 » |
|
Szczerze powiedziawszy jeśli facet bije swoją partnerkę, to prawdopodobnie nie przestanie tego robić, tym bardziej jak ona będzie mu ulegać. Nigdy nie uderzyłem i nie uderzę kobiety, mimo tego, że sam od jednej dostałem w twarz, ponieważ jest to dla mnie tchórzliwe i prymitywne zachowanie....nie cierpię takich facetów - facet bijący kobiety, to dla mnie nie facet 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"...I see rainbow made of...may dead..."
|
|
|
Kaluniapl
*
Offline
Wiadomości: 130
|
 |
« Odpowiedz #13 : Październik 02, 2008, 08:21:51 » |
|
Jestem ciekawa dlaczego Gabi uważa, że moja koleżanka to męczennica? Wiele kobiet znajduje się w takiej sytuacji, i obyś Ty sie nie znalazła... A co do kłótni to napewno nie prowokuje ich Ona. Jest typem kobiety, która zbyt mocno dba o swojego mężczyznę-wiecie, obiadek jest na stole, gdy wróci z pracy, wszystko w domu robi sama, praktycznie jest na jego zawołanie, i to chyba był jej wielki błąd, że go tak nauczyła. Byłam świadkiem wielu sytuacji, kiedy o cos go prosiła a on wpatrzony w komputer i nawet nie odpowiedział... Chyba faktycznie nie będę jej namawiać do rozwodu, niech pójdzie do tej poradni, chociażby sama, może tam jej cosik pomogą...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Być szczęśliwą - bezcenne
|
|
|
Ein
user miesiąca
**

Offline
Wiadomości: 470
|
 |
« Odpowiedz #14 : Październik 02, 2008, 10:58:22 » |
|
Jestem ciekawa dlaczego Gabi uważa, że moja koleżanka to męczennica? Wiele kobiet znajduje się w takiej sytuacji, i obyś Ty sie nie znalazła... LOL? To ze wiele kobiet ma podobny problem nie świadczy o normalności i pospolitości problemu, tylko o skali głupoty tych kobiet. Kiedyś na forum katolickim wiara.pl był podobny problem. Maz lał swoja żonę, a ona jak wierny pies ciągle przy nim. Była już niemal przekonana o tym żeby się rozwodzić, ale również była bardzo wierząca. Bardzo podobała mi się odpowiedz jednego z księży na tym forum który powiedział coś w stylu "Bóg zsyła na Ciebie cierpienie w tej postaci, abyś odkupiła swoje grzechy" ... uwielbiam chrześcijańskich fundamentalistów Jesli to by była moja koleżanka to spytałbym czy lubi jak ja ktoś napieprza i tyra psychicznie. jesli odpowiedziałaby ze tak to ok, kazdy ma swoje upodobania, ale nie zycze sobie zeby do mnie wpadala ze swoim płaczem w takim przypadku.Jesli odpowiedz bylaby na nie to spytalbym czy chce abym załatwił ta sprawe. Jesli odpowiedz nie to patrz wyzej, jesli tak to wparowałbym do jej domu, zabrał ją do siebie a męzowi skopal dupę. Jesli chciałby cos naprawić, to najpierw musiałby przejść przeze mnie. To nieprawda ze nie nalezy wchodzic z butami w cudze zycie, trzeba pomagac osobom, na których tobie zalezy, szczegolnie jak sami sobie pomóc nie potrafią. Ona sama nie rozwiąże tego problemu, jest głupia i uzalezniona od swojego męza psychicznie. Tak jak napisała Gabi, święta męczennica, "wielki niewidzialny człowiek w niebie" na pewno wynagrodzi jej cierpienie, bo on zawsze lubił cierpienie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
wyjebka z wyczesem
|
|
|
|