Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: nieśmiałość  (Przeczytany 943 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
omph
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 1


Zobacz profil
« : Styczeń 14, 2009, 22:23:51 »

Cześć wszystkim,założyłem to konto aby opisać mój problem,mam nadzieje że mi pomożecie.Mam 15 lat i chodzę do 3 klasy gimnazjum.Moim problemem jest nieśmiałość,jakaś blokada wobec ludzi.Chodzi tu głównie o dziewczyny ale także o osoby obce.Nie wiem co robić,z nieśmiałością niestety walcze juz dobre 3 lata:/.Do 12 roku życia byłem bardzo otrwartą osobą,chodziłem na wszystkie dyskoteki,miałem mnóstwo kolegów,koleżanek z którymi mogłem zawsze pogadać.Niesety to już przeszłość.Od tych paru lat mam problemy z śmiałością(szczególnie wobec dziewczyn).Czuje się nie atrakcyjny,boje się że przy rozmowie powiem coś głupiego,zbłaznie się,niebęde miał o czym rozmawiać.Dawno nie byłem już na żadnej dyskotece:/.I teraz co najbardziej mnie dziwi to to że w domu jestem zupełnie innym człowiekiem.Tryskam energią,z każdym z rodziny mam znakomity kontakt, dużo rozmawiamy. Z kolei gdy jade na obiad do mojej cioci znowu zamykam się w sobie i nic nie mówie:/.Proszę i z góry dziękuje za pomoc.
Zapisane
sebek
**
**
Offline Offline

Wiadomości: 247


Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Styczeń 14, 2009, 22:43:19 »

Mam podobny problem i doniedawna też mi się wydawało że to przez nieśmiałość, ale jednak niedawno doszedłem do wniosku że to nie wtym problem a chodzi raczej o pewność siebie której zapewne Ci brak, bo to stąd się bierze nieśmiałość. I to z brakiem pewnosci siebie trzeba walczyc nie z nieśmiałościa bo nieśmiałość jak gdzieś wyczytałem deklaruje 75% społeczeństwa jednak nie wszyscy maja takie problemy. Trzeba nabrac pewności siebie, uwierzyć w siebie. Poczytaj tam troche może Ci sie rozjaśni troche o czym mówiehttp://www.lover.pl/
Zapisane

moje życie to cmentarz umarłych nadziei
Source
Przyjaciel
****
****
Offline Offline

Wiadomości: 1397


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Styczeń 15, 2009, 01:32:23 »

Śmiałość/Nie śmiałość ... nie istnieje... Tak samo jak motywacja.

Są to puste teorie nie tłumaczące nic, a pomagające zrzucić odpowiedzialność.

Jimy Hendrix skarżył się na nieśmiałość. Podobno miewał lęki przed przemówieniami publicznymi. Nie miał odwagi zaczepić dziewczyny na ulicy. Człowiek, którego wielbiły tysiące, który grał przed wielotysięczną publicznością, któremu grupies pchały się do łóżka. Podobno miewał napady lęku.

Jakbyś widział topiące się dziecko miałbyś motywację do wskoczenia do wody? Jak by Ci chałupa płonęła.

Motywację masz do robienia tego, co daje Ci skutki, które lubisz.

Działa to w zasadzie zawsze, kiedy nie zostawiasz sobie czasu na analizę. By się wystraszyć, musisz przejść cały proces....a ludzie nie lubią strachu, bardziej boją się rzeczy, których nie ma, niż gotowi są sięgnąć po rzeczy, które są w zasięgu ręki.

Przestań myśleć o rzeczach, które możesz spieprzyć. Patrz w kierunku sukcesu, to Cię będzie pozytywnie nastrajać i zachęcać do działania. Gdybyś myślał o tych wszystkich kontuzjach, które czekają na profesjonalnego piłkarza, ciekawe czy w dzieciństwie marzył byś by być jak Ronaldo. Lubisz piłkę nożną?

Pewność siebie? Kolejny fajny termin! Pewność tego, że kurwa istniejesz? Pewność tego, że jesteś fajny? Pewność, że możesz robić to, co chcesz?...To coś zmienia?

Każde ograniczenie, które posiadasz, jest w Twojej głowie, nie na zewnątrz. Przestań myśleć, zacznij coś robić.

Się zbłaźnisz no i co? Lepiej nie spróbować, bo konsekwencje Cię zabiją.

Mając ciekawe życie nie musisz zastanawiać się o czym mówić. Wręcz możesz zarażać entuzjazmem. To nie jest jednak wymóg. Spójrz na pierwszą lepszą samotną kobietę. Im się do jasnej cholery gęba nie zamyka. Potrafią Ci powiedzieć co jadły wczoraj i jaką straszną niestrawność i ostre sranie miały.

Otwórz się na ludzi. Po prostu. Tu nie ma głębokiej filozofii. Strach jest pozbawiony sensu. Nikt Ci nie da magicznej regułki. Staraj się przebywać z wyluzowanymi zdystansowanymi ludźmi, przy których będziesz czuł się pewnie. To Ci pomoże. Dostaniesz akceptację, której potrzebujesz, przynajmniej teraz.

Jest to łatwiejsze niż wypierdalanie tego z głowy. Nawet nie chcesz wiedzieć ile to wymaga wysiłku i robienia z siebie idioty. Bo najprościej przestać się czegoś bać, to robić to...wbrew sobie. Ile ja razy robiłem "akademie głupich akcji" typu zaczepianie par na wrocławskim rynku pytając się o burdele, zapraszając wraz z przyjaciółką obce dziewczyny do trójkącika, czy "orbitowanie" wokół losowych osób, udawanie downa.

Potem czymś takim to, jak ktoś Cię postrzega to zaczyna być mało istotne. Zaczynasz się tym bawić i kreować to, jak chcesz być postrzegany. A Ty jak chcesz być?

Pozdrawiam
Source.
Zapisane

kopciuch
**
**
Offline Offline

Wiadomości: 404



Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Styczeń 17, 2009, 18:47:17 »

Nie lubię określenia nieśmiały. Patrząc na wielu ludzi sama jestem "nieśmiała" choć wcale się tak nie określam. Po prostu jestem trochę rozsądna, nie wkręcam się w rozmowę ze wszystkimi tylko dlatego żeby być fajną. Sądzę że masz podobnie... więc boisz się coś palnąć i wyjść na idiotę? Skąd to znam  Język Jeśli będziesz śmiały w konkretnych sprawach to nie wyjdziesz na głupa, gwarantuje ci to patrząc na siebie  Mrugnięcie Ważne żebyś nie był nieśmiały wśród bliskich.
Zapisane

"Nie rezygnuj z marzeń. Nigdy nie wiesz kiedy okażą się potrzebne."
JolkaJolka
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 7


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Kwiecień 18, 2012, 14:50:15 »

Cześć wszystkim,

znam to uczucie jak najchętniej by się uciekło i schowało pod ziemię. Ostatnio też miałam taką sytuację. Ale uczę się z tym walczyć. Kiedy zaczynam czuć, że się czerwienię i gorąco mi w uszy, ostro podnoszę głowę do góry i sobie myślę, że się nie dam. To, jak się czuję w danej sytuacji zależy tylko ode mnie Uśmiech

Pozdrawiam,

J.K.
Zapisane

Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do: