Ja generalnie pamiętam Twoją siostrę jeszcze kiedy ona chodziła do gimnazjum, a my do podstawówki. Prawda jest taka, że tak naprawdę jest trochę winy Twoich rodziców w tym, że 'obleciało' ich to, jak ona sie wtedy zachowywała... W ogóle nie zrobili z nią jakiejś pogadanki, nie wytłumaczyli tego i owego, nie dostała porządnie
na dupę(tzn chociażby ostrych słów nie usłyszała, powołując sie na jakieś sensowne argumenty). Ja gdyby moje dziecko zboczyło tak na złą drogę jak Twoja siostra wtedy, sama zaprowadziłabym je na policje, żeby policjant postraszył ją konsekwencjami, czy czymkolwiek. Dziecko musi czuć silniejszą rękę nad sobą, inaczej wszyscy rodzice świata by zwariowali i nikt nie chciałby mieć dzieci. W zasadzie Twoja siostra chyba nigdy nie wiedziała co jest dobre, a co jest złe i nadal nie umie tego odróżnić. Mi zdaje się, że to Twoja mama nadaje bieg, temu co jest u Ciebie w domu, (chociaż robi to nieświadomie, po prostu jest za dobra, co odbija sie też na niej i Twojemu tacie) Jeśli Twoja mama powiedziałaby raz NIE, Twoja sis bardzo by się zdziwiła, bo nie jest do tego przyzwyczajona, a że Twój tata przytakuje mamie, to jeśli by ją poparł, może siostra ocknęłaby się w końcu z sielanki, w której żyje i zrozumiałaby w końcu, że jeśli chce żyć w domu rodziców, musi dokładać się do rachunków. Jeśli chce dokładać sie do rachunków, musi pracować. Jeśli chce pracować, wypadałoby żeby zrobiła tą maturę. Czym jest nauka 3 przedmiotów, żeby w stopniu podstawowym zdać ją na 30 %? (chociaż w sumie w jej przypadku byłoby rzeczywiście ciężej...

) Wystarczy ogarnąć, trzy kilkudziesięciostronicowe repetytoria- a przecież ona całymi dniami siedzi w domu, mogłaby usiąść z książką, korona jej by z głowy nie spadła. A jeśli chce, żeby podczas np, wypadu na imprezę rodzice zaopiekowali się jej córką, nie mówi im tego 5 minut przed wyjściem, tylko pyta uprzejmie tydzień wcześniej, jakie rodzice mają plany i ewentualnie poprosić czy zgodziliby się zająć małą w tym czasie. Jeśli chodzi natomiast o Twój pokój, nie wiem co by to dało, jeśli byś się niby wyprowadziła, w końcu ten przedpokój(korytarzyk, który w sumie jest drugim pokojem Amelki) jest większy niż Twój pokój, nie mówiąc już o pokoju, na który się z nią zamieniłaś. Nawet jeśli się wyprowadzisz, nadal będzie jej za mało miejsca, w końcu co jej po 2 metrach więcej, jescze troche i stwierdzi, że Twoi rodzice powinni oddać swoja sypialnie na trzeci pokoik dla Amelki. I wtedy Twoi rodzice przejrzą na oczy;]
Ogólnie - imo próbuj dotrzeć do mamy, ale innymi sposobami, po prostu rozmawiaj z nią częściej, nawet nie o siostrze i sytuacji jaka jest u Was w domu, tylko opowiadaj na spokojnie jakieś rzeczy z życia codziennego starajac się ukazać jej Twoje 'trzeźwe podejście do życia'. może sama w końcu zauważy, z której córki w przyszłości będzie większy pożytek. Ja myśle, że z Twoimi rodzicami, raczej mozesz mieć w przyszłości dobry kontakt, Amelka też nie jest niczemu winna i jest fajnym dzieckiem. W zasadzie tylko siostre olewaj, weź sie w ogóle nią nie przejmuj. Jeśli ona nie chce zmienić swojego życia, jej sprawa. Ale prawda jest taka, że prędzej czy później życie ją zaskoczy, a wtedy na pewne rzeczy związane z edukacja będzie już za późno i spojrzy na Ciebie z zazdrością.
