Elektroniczna, nie, pewnie tak to zabrzmiało.
Chodzi o to, że przyjaciół poznajemy w biedzie, dlatego pisałam o problemach, ale intymność duchowa to coś na co dzień, zawsze.
Rozumiem, w takim razie źle to odebrałam.
Z tym, że z tymi przyjaciółmi to nie zawsze jest tak, że oni zawsze zjawią się na nasze słowo. Im dalej w życie tym się okazuje, że nie jest to takie proste. I wtedy człowiek uczy się, że ważna jest swiadomość, że ten ktoś jest, myśli i mimo, że w tym momencie nie może przy Tobie być, nie znaczy to, że przestał się Tobą interesować.
Święte słowa Erill...tyle, że do takiego dojrzałego (w moim odczuciu) spoglądania na przyjaźń trzeba czasu i stopniowego wyzbywania się egocentryzmu (wiadomo, że nie wyzbędzie się go całkowicie)...ale taka świadomość jest bardzo ważna.