|
Source
|
 |
« : Sierpień 13, 2008, 22:26:18 » |
|
Odwołując się do mojego subiektywnego upływu czasu, całkiem niedawno drążyłem temat o Byciu Sobą. Nawet zobowiązałem się do rozwinięcia tematu, co właśnie czynię. Jak widzisz kochana MJ, na wszystko jest pora. Ty już słońce wiesz o czym mówię. Patrząc od akademickiej wręcz strony, w temacie poprzednim udało mi się poruszyć tylko najbardziej powierzchowne z poziomów neurologicznych, czasami docierając do przekonań. Większość rozmowy dotyczyła jednak wyłącznie tego, czym Bycie Sobą jest na zewnątrz, nie tym, czym jest w samym środku. Postaram się więc zejść tak głęboko jak tylko potrafię, i zabrać tam wszystkich chętnych ze sobą. Nie lubię się powtarzać, a tym bardziej powtarzać po innych. Zachęcam więc gorąco do przeczytania pewnego artykułu, który można znaleźć Tutaj, nie jest to jednak konieczne do prowadzenia dyskusji. Zastanawiam się, ile z was jest zadowolonych z tego, kim są. Ilu z was odnalazło swoją drogą, ilu dane było nią podążyć, ilu z niej zrezygnowało i z jakiej przyczyny(po części DKF była inspiracją). Mówiąc o drodze, staram się przeszyć jej znaczenie poza, poza ścieżkę rutynowo prowadzącą przez życie w jakimś kierunku. Drogę potrafię podzielić na dwie kategorie, tę, prowadzącą do celu, symbolizującą zmianę, która ma swój początek, jak i koniec i przemianę, która pozbawiona jest początku jak i końca, gdyż skupia się na samym procesie podążania, procesie bycia, nie stawania się czymś. Gdy wkroczy się na właściwą ścieżkę, nie da się tego pominąć lub nie zauważyć. Reprezentowane jest przez wewnętrzną, wręcz ocierającą się o romantyzm i namiętność potrzebę, sięgającą naszej tożsamości, możliwe, że nawet o duchowość się ocierającą. Krytyka filozofii, wszelkie uwagi jak i spostrzeżenia mile widziane. Pierwszą wypowiedź dedykuję DKF, z powodów osobistych. Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kamasutra
|
 |
« Odpowiedz #1 : Sierpień 13, 2008, 23:11:21 » |
|
Zastanawiam się, ile z was jest zadowolonych z tego, kim są. Ilu z was odnalazło swoją drogą, ilu dane było nią podążyć, ilu z niej zrezygnowało i z jakiej przyczyny(po części DKF była inspiracją). Na początek chce coś przytoczyć: Prolog
- witaj, kim jesteś ?
- nazywam się Y.
- nie pytam jak się nazywasz. Powiedz mi kim jesteś ?
- jestem uczennicą, chodzę do szkoły.
- nie pytam co robisz. Kim jesteś ?
- jestem... człowiekiem.
- nie pytam jaki gatunek reprezentujesz. Kim jesteś ?
- ... !!??Tak więc sama nie wiem kim jestem. Mogłabym napsiać jestem dziewczyną,mam taki i taki kolor włosów, mam wady i zalety,uczennica. Ale czy to chcesz usłyszeć? Chyba nie. Nie odnalazłam swojej drogi, tak mi się wydaje metodą prób i błędów.Aczkolwiek nie żałuje... Czasem żałuje ze od razu nie poszłam do szkoły w ktorej jestem. Ale kto jest nie omylny? Na razie mam swoje plany i marzenia... z niczego chyba nie zrezygnowałam. Mam tylko plany nie mam wyznaczonej drogi przez siebie, Nie mogę mówić tak będę robić to i to , będę mieć to i to... zadaj mi te same pytania za rok to może odpowiem inaczej  ps.ciekawy temat ;]
|
|
|
|
|
Zapisane
|
„Opinie są jak dziury w dupie. - Każdy ma własną.”
|
|
|
|
dkf
|
 |
« Odpowiedz #2 : Sierpień 14, 2008, 00:39:07 » |
|
Zastanawiam się, ile z was jest zadowolonych z tego, kim są. Ilu z was odnalazło swoją drogą, ilu dane było nią podążyć, ilu z niej zrezygnowało i z jakiej przyczyny(po części DKF była inspiracją). dkf jest ostatnio na cholernym rozdrożu i sama nie wie co ma robić, którą drogą podążyć, bo jej dotychczasową została rozwalona. Nie wiem czy szukać nowej, wyjątkowo niewygodnej i prowadzącej nigdzie, czy naprawiać starą idącą w stronę samorealizacji i zadowolenia. Niby odpowiedź jest oczywista, ale tylko z boku. Już myślałam że wiem kim jestem i jaka jestem, ale się posypało i moja pewność siebie strasznie spadła, ale z moim charakterem najtrudniej jest się do tego przyznać. Krytyka filozofii, wszelkie uwagi jak i spostrzeżenia mile widziane. No i niestety znowu sie muszę z tobą zgodzić, niestety bo wielkiej dyskusji kolejny raz nie będzie, a szkoda.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Ein
user miesiąca
**

Offline
Wiadomości: 470
|
 |
« Odpowiedz #3 : Sierpień 14, 2008, 00:48:22 » |
|
Zastanawiam się, ile z was jest zadowolonych z tego, kim są. Ilu z was odnalazło swoją drogą, ilu dane było nią podążyć, ilu z niej zrezygnowało i z jakiej przyczyny(po części DKF była inspiracją). Jestem zadowolony z tego kim jestem. żyje w zgodzie z własnym hmmm mozna to nazwać wewnetrznym ja. lubie siebie i lubie zmiany jakie przynosi we mnie czas i to jest znakiem ze odnalazłem swoją drogę na poziomie mentalnym. Prolog
- witaj, kim jesteś ?
- nazywam się Y.
- nie pytam jak się nazywasz. Powiedz mi kim jesteś ?
- jestem uczennicą, chodzę do szkoły.
- nie pytam co robisz. Kim jesteś ?
- jestem... człowiekiem.
- nie pytam jaki gatunek reprezentujesz. Kim jesteś ?
- ... !!?? To jest stara sztuczka domorosłych mistrzów zen i domorosłych psychologów, sprawia wrazenie ze "ktos" wie wiecej niz ty. nie lubie ludzi ktorzy wykorzystują ten typ pytań w celu budowania u innych niepewności, zauważ ze kazdą odpowiedz jaka udzielisz można zbić na zasadzie "nie pytaem o to, powiedz mi..." takie ogólne pytania sa dobre w ustach ludzi, którzy naprawde chca ci cos przekazać, ale to broń obosieczna i moze byc rownie dobrze wykorzystana w złych celach.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
wyjebka z wyczesem
|
|
|
|
dkf
|
 |
« Odpowiedz #4 : Sierpień 14, 2008, 01:07:36 » |
|
Na początek chce coś przytoczyć: Prolog
- witaj, kim jesteś ?
- nazywam się Y.
- nie pytam jak się nazywasz. Powiedz mi kim jesteś ?
- jestem uczennicą, chodzę do szkoły.
- nie pytam co robisz. Kim jesteś ?
- jestem... człowiekiem.
- nie pytam jaki gatunek reprezentujesz. Kim jesteś ?
- ... !!??
Kamila bo na to pytanie nie odpowiada się, chodzi o top czy ty wiesz kim jesteś. Jest ono tak obszerne, że praktycznie można powiedzieć wszystko i nadal można powiedzieć że nie o to chodzi.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Gabi
|
 |
« Odpowiedz #5 : Sierpień 15, 2008, 01:15:11 » |
|
Zastanawiam się, ile z was jest zadowolonych z tego, kim są. Ilu z was odnalazło swoją drogą, ilu dane było nią podążyć, ilu z niej zrezygnowało i z jakiej przyczyny(po części DKF była inspiracją). Na dobrą sprawę, ogółem, jestem zadowolona z tego, kim jestem, gdzie i jak żyję. Czuję, że żyję w zgodzie z samą sobą, tak jak ja chcę. Nie ma we mnie wewnętrznych konfliktów spowodowanych tym, że ktoś myśli inaczej niż ja. Nie zdarza mi się też udawać przed kimś np przyjaźni, czy posługiwać innym językiem, byle tylko X. myślał, że jestem fajna. Jestem fajna wg mnie samej, w gruncie rzeczy lubię siebie i to jest moim zdaniem podstawa do tego, by utrzymywać pewność siebie na stałym poziomie, a także do tego, by ludzie wokół mnie cenili mnie za to, jaka jestem, wyrabiali sobie o mnie zdanie bazując na tym, jakie odbicie autentycznej mnie widzą. W jeśli chodzi o "bycie sobą" w węższej perspektywie, nie jestem zadowolona z pewnych swoich wad, przywar, które mnie hamują i sprawiają, że zamiast iść do przodu, cofam się, a zamiast budować, niszczę coś ważnego. Nie zdarzyła mi się jeszcze jednak żadna spektakularna porażka, w wyniku której zaczęłabym myśleć tak jak np Dkf, czy z której wyciągnęłabym jakieś wnioski, więc może jestem dopiero na początku tej drogi i wszystko przede mną.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
harlequin
|
 |
« Odpowiedz #6 : Sierpień 17, 2008, 21:44:02 » |
|
Od kilku lat gonię za samopoznaniem z pragnieniem wspięcia się na wyżyny świadomości. Przede wszystkim, jak wielu ludzi, pragnę być wolna. Myślę, że każdy człowiek, który chce wolności, musi ją sobie sam najpierw indywidualnie zdefiniować. Mnie udało się zdefiniować, czym jest dla mnie wolność, a to potężny krok naprzód.
Rozwijam się w tej materii, zauważyłam, "wykładniczo", czyli z dużym "przyspieszeniem". Zaczęło się pięć lat temu, gdy przeczytałam książki Anthony'ego de Mello. Od tamtego czasu ogromnie dużo się zmieniło, a de Mella nie traktuję już tak poważnie, jak wówczas. Jednak to on nakłonił mnie do samych działań.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #7 : Sierpień 19, 2008, 02:16:07 » |
|
To jest stara sztuczka domorosłych mistrzów zen Tu się mocno zawiodłem. Chyba niewiele o buddyzmie, tym bardziej buddyzmie zen, wiesz. Cesarz spytał wówczas Bodhidharmę, co jest podstawową nauką buddyzmu, na co pytany odparł natychmiast: "Bezmierna pustka". Cesarz był zszokowany i, jak mówią niektórzy, zaczął tracić cierpliwość, gdyż to co usłyszał było niezwykłe i nie pasowało do tego, czego nauczali go chińscy mnisi. Wówczas spytał: "A ty kim jesteś?", na co Bodhidharma odpowiedział: "Nie wiem".Mimo wielkich chęci nie udało mi się znaleźć tekstu, który brzmiał mniej więcej tak. "XXX:Czym właściwie jest buddyzm Patriarcha: Tak naprawdę to nie mam pojęcia" Myślę, że każdy człowiek, który chce wolności, musi ją sobie sam najpierw indywidualnie zdefiniować. Mnie udało się zdefiniować, czym jest dla mnie wolność, a to potężny krok naprzód. Z tym jest pewien poważny problem. Może i jestem odrobinę nawiedzony, ale wierzę w jedną uwarunkowaną definicję wolności. Uwarunkowaną biologicznie, może duchowo. Coś ponad zmysłowe sposoby poznania. Jaki sens jej w dążeniu do wolności, którą w każdej chwili można przedefiniować? To stawianie sobie wymagań na to, by poczuć się odpowiednio. "Gdy będę wolna, to znaczy gdy spełnię swoje zachcianki, to w końcu pozwolę sobie na satysfakcję, szczęście i emocjonalne wyzwolenie." Zastanów się dobrze, czy jest to krok w odpowiednim kierunku. Nie ma we mnie wewnętrznych konfliktów spowodowanych tym, że ktoś myśli inaczej niż ja. Szkoda czasu na dyskusję o czynnikach zewnętrznych. Environment to pierwszy i najbardziej powierzchowny z poziomów. Bardziej istotne jest to, czy nie przeszkadza Tobie to, jak myślisz. Czy nie uważasz, iż robisz inaczej, niż powinnaś zrobić etc. Po co mieszać we własne życie innych ludzi? Nie zdarza mi się też udawać przed kimś np przyjaźni, czy posługiwać innym językiem, byle tylko X. myślał, że jestem fajna. Można mieć wewnętrzną potrzebę bycia manipulowanym bądź wręcz zdominowanym. Wewnętrzną potrzebę bycia kłamcą, kanciarzem. Nic w tym niechlubnego, czy sprzecznego. Zdarza mi się udawać najlepszego przyjaciela tylko z powodu spontanicznej potrzeby. Jest to jednak część mnie, którą akceptuje i realizuje. Cofałbym się w rozwoju, gdybym próbował tłumić własne zachcianki. Kłamcą jest nie ten, który spontanicznie zaspokaja swoją potrzebę oszukiwania innych, tylko ten, który tłumi to, mówiąc prawdę. W jeśli chodzi o "bycie sobą" w węższej perspektywie, nie jestem zadowolona W szerszej perspektywie, możesz być osobą, której autentyczną cechą jest brak samozadowolenia z siebie. Jest ono tak obszerne, że praktycznie można powiedzieć wszystko i nadal można powiedzieć że nie o to chodzi. Jest ono wąskie do tego stopnia, że wystarczy zwykłe "nie wiem", bądź boskie "jestem, który jestem" by zaspokoić nawet najbardziej wymagających. ale z moim charakterem najtrudniej jest się do tego przyznać. Zrzucanie odpowiedzialności na coś, co społecznie uznawane jest...? Jakie jest dla Ciebie? Aczkolwiek nie żałuje... Czasem żałuje Możesz nam to jakoś wytłumaczyć? Co robisz, by móc napisać jedno, by za chwilę sobie zaprzeczyć? Jedna pani chętnie by usłyszała co zrobić w swojej głowie, by móc bez skrępowania rzucać sprzeczne i nielogiczne komunikaty. Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Ein
user miesiąca
**

Offline
Wiadomości: 470
|
 |
« Odpowiedz #8 : Sierpień 19, 2008, 03:17:39 » |
|
Tu się mocno zawiodłem. Chyba niewiele o buddyzmie, tym bardziej buddyzmie zen, wiesz. to bylo stwierdzenie żartobliwe... ja na wszystkich niby widzacych "głębszą istotę rzeczy" mowie "domorosły mistrz zen" i nie ma to nic wspolnego z własciwą filozofią zen. buddyzm nie jest mi obcy ale nie jestem też ekspertem. mój przyjaciel jest buddystą i często rozmawiamy na ten temat. na pewno bliżej mi do filozofii buddyzmu niz do filozofii chrześcijaństwa
|
|
|
|
|
Zapisane
|
wyjebka z wyczesem
|
|
|
|
**MJ**
|
 |
« Odpowiedz #9 : Sierpień 19, 2008, 10:51:53 » |
|
Zaczęło się pięć lat temu, gdy przeczytałam książki Anthony'ego de Mello de Mello moze byc ciekawą inspiracją o ile nie czyta sie go bezkrytycznie i nie przyjmuje w formie surowej. Co do tematu, nie znalazłam drogi i jestem przekonana ze nie znajde jej wcale, a juz na pewno nie w najblizszym czasie. Dzieje sie to z tej przyczyny, ze nie uwazam zeby owa droga, ów nadrzedny cel były mi do szczescia potrzebne. Póki co jestem szczęśliwa błądzać po bezdrożach i zadając pytania. Może kiedyś, kiedy znajde odpowiedz ustatkuje sie i powiem ze odnalazłam sens życia. Na razie uważam za sens samo życie i zabawę. Skupiam się na tym żeby każda chwila była czymś zajebistym^^ Nie potrafię określić siebie gdyż jestem jeszcze zbyt nieustatkowana i codziennie musiałabym łamać sobie nad sobą głowę, co obawiam się, hamowałoby mój rozwój i wpędzało w ślepe uliczki. Post wyraża to co przyszło mi do głowy dzisiaj. Możliwe, że gdybym pisała go jutro nie zgodzilabym sie ze sobą, lecz dzisiaj mam zbyt dobry humor by sie kłócić  Jak widzisz kochana MJ, na wszystko jest pora. Ty już słońce wiesz o czym mówię. ;*
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #10 : Sierpień 19, 2008, 11:25:10 » |
|
Na razie uważam za sens samo życie i zabawę. To jest właśnie przemiana, skupianie się na procesie. Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
harlequin
|
 |
« Odpowiedz #11 : Sierpień 19, 2008, 12:44:19 » |
|
de Mello moze byc ciekawą inspiracją o ile nie czyta sie go bezkrytycznie i nie przyjmuje w formie surowej. Masz rację. Dla mnie de Mello był bodźcem do tak jakby... zainteresowania się sobą. Na razie uważam za sens samo życie Samo życie uważam za drogę, która zresztą nie kończy sie żadnym konkretnym celem. Celem jestem JA, a to cel ruchomy. wierzę w jedną uwarunkowaną definicję wolności Wierzę raczej, że człowiek sam w sobie jest bytem zamkniętym, immanentnym, dzięki czemu (czy też "przez co") może pewne abstrakcyjne pojęcia definiować dla siebie indywidualnie. Niewykluczone jednak, że jest sam w sobie również swego rodzaju odbiciem większej całości. Trudno mi to wyrazić. Liczę, że udało mi się to przekazać w sposób zrozumiały, dość jasny i nie pozostawiający większych wątpliwości.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kamasutra
|
 |
« Odpowiedz #12 : Sierpień 19, 2008, 13:01:23 » |
|
Kamasutra napisał/a: Aczkolwiek nie żałuje... Czasem żałuje
Możesz nam to jakoś wytłumaczyć? Co robisz, by móc napisać jedno, by za chwilę sobie zaprzeczyć? Mogę gdyż w niektórych momentach życia tego nie żałuje,ale czasem tak bo teskni sie za tym co było ;] może źle się wtedy wyraziłam ;]
|
|
|
|
|
Zapisane
|
„Opinie są jak dziury w dupie. - Każdy ma własną.”
|
|
|
|
dkf
|
 |
« Odpowiedz #13 : Sierpień 19, 2008, 15:55:57 » |
|
Zrzucanie odpowiedzialności na coś, co społecznie uznawane jest...? Jakie jest dla Ciebie? Ale tu nie chodzi o jakieś społeczne wartości, tylko o mnie. Tu nie było żadnego odniesienia do kogokolwiek innego niż tylko ja. Jest ono wąskie do tego stopnia, że wystarczy zwykłe "nie wiem", bądź boskie "jestem, który jestem" by zaspokoić nawet najbardziej wymagających. Tak, tak samo "jestem sobą" i tym podobne odpowiedzi nie będące tak naprawdę żadnę odpowiedzią, albo bardziej taką która nie daje żdenego wyjaśnienia. Myślałam że jako jedna z nielicznych mam problem z ubraniem w słowa tego co chce powiedzieć i wyrażeniem się, a widzę że tu każdy się męczy jak potępieniec, z wyjątkiem jednego Rafała.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
**MJ**
|
 |
« Odpowiedz #14 : Sierpień 19, 2008, 16:05:42 » |
|
To jest właśnie przemiana, skupianie się na procesie.
Jakiś czas temu odkryłam że nazywanie niektórych rzeczy w pewien sposob odbiera im urok. Zatraca sens. Z etykietkami trzeba uważać, żeby nagle to czym jest Twoje życie nie zmieniło się w to czym je nazywasz 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
|
|
|
|