Strony: 1 2 [3]
  Drukuj  
Autor Wątek: Autentyczność  (Przeczytany 2782 razy)
0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.
Source
Przyjaciel
****
****
Offline Offline

Wiadomości: 1397


Zobacz profil
« Odpowiedz #30 : Styczeń 11, 2009, 22:39:31 »

Cytat: "miyako"
Możesz nazwać mnie tchórzem, bo nie potrafię żyć bez zasad


Tchórzem mógł bym Cię nazwać tylko dlatego, że nie masz odwagi spróbować bez nich żyć. Chociaż spróbować.

Paradoksalnie język nie pozwala na coś takiego jak brak zasad, bo czy brak zasad nie może być zasadą? Czy zbiór wszystkich zbiorów jest swoim własnym podzbiorem? Na każdym kroku czai się paradkos Mrugnięcie

Jesteś jaka jesteś i nie mam prawa tego oceniać. Fajnie jak dadzą Ci szczęście te zasady. Oby Ci dały...

Cytat: "miyako"
Ale podobało mi się stworzenie sobie własnego modelu postępowania i choć starać się go wprowadzać w życie.


Tylko skuteczny model pozwoli na odniesienie sukcesu w świecie, który na modelach się opiera. Sam sobie buduje modele zajebistego kolegi, komunikatora, syna, brata, przyjaciela...studenta, biznesmena czy coacha. Nieustannie. Z tym, że staram się wierzyć, że poza tymi rolami jest coś jeszcze. Wierzę. Bo odgrywanie roli kukiełki w teatrze nie za bardzo mi się podoba. Dlatego staram się tworzyć modele świadomie, świadomie je rozwijać i być świadom ich niedoskonałości.

Będąc w modelu niczego nie można się nauczyć, nie można niczego doświadczyć. Uczysz się tylko tego, co w co wierzysz, w czego słuszność wierzysz, w to, co potrafisz dostrzec.

Kiedy ktoś ma przeświadczenie, że matematyka jest głupia, to się jej ni chuj nie nauczy, bo będzie się wewnętrznie sabotował. Może tylko rozwijać model, poszerzać go. Kiedy ktoś wierzy, że bogaci ludzie to albo nakradli, albo mieli szczęście, to sam sobie fortuny nigdy nie wypracuje, bo będzie to się kłóciło z jego samooceną oceną.

Będąc w modelu naprawdę ciężko czegoś doświadczyć. Mamy tylko dostęp do tych zasobów, które uwzględnia model. Stąd np grupa mężczyzn, która nigdy nie płacze. Jeśli to już się do wydarzy, to jest to bolesne, bo nie pasuje do modelu. W takiej sytuacji albo trzeba przeramować to tak by wyjść z Twarzą, albo zapomnieć. Mało kto doświadcza życia na bieżąco. Większość stąpa ciągle po utartych ścieżkach i nie doświadcza niczego bo odwołuje się do przeszłości, albo tłumi coś, interpretuje. Próbuje wyciągnąć wnioski, z tego co pamięta, a pamięta to, na co pozwoliły filtry. Wystarczy zrobić banalną rzecz i iść z dwiema osobami na film, uprzedzając jedną, że jest chujowy, drugiej entuzjastycznie opisując wszystkie fajne sceny. Obie skupią się na tym, by udowodnić ocenę, jeśli w nie uwierzą. Inną fajną rzecz, którą lubię robić. "Z Twojej dłoni wyczytałem, że poznasz niesamowitego mężczyznę, będzie miał niebieskie oczy", spotykamy "przez przypadek" mojego współlokatora i co? Normalnie chemia! Tak samo działa pech od czarnego kota, przejścia pod drabiną czy zbitego lustra...

Potem wychodzi brak sensu życia. Bo wszystko tak jakby się już widziało. Nic nie zachwyca. Jebane generalizacje. To jest palma, jak każda inna, a to zachód słońca...rok temu widziałem podobny, kurwa ZNOWU deszcz pada, znowu u mnie Aśka na noc została. fajną dziewczynę poznałem...ZNOWU. Ktoś czuł kiedyś wewnętrzną pustkę, mimo tego, że przeżył jeden ze wspanialszych chwil w życiu? Najwspanialszych dni...Tylko ja?

Jak zwykle tekst o wszystkim i o niczym. Bana powinienem dostać.

Pozdrawiam
Source.
Zapisane

Alearan
Przyjaciel
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 5519


I'm awesome.


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #31 : Styczeń 11, 2009, 23:34:45 »

Cytat: "Source"
Będąc w modelu niczego nie można się nauczyć, nie można niczego doświadczyć. Uczysz się tylko tego, co w co wierzysz, w czego słuszność wierzysz, w to, co potrafisz dostrzec.

Nie wiem czy dobrze rozumiem.
Model to człowiek z zasadami. (?)
Żyjąc więc według zasad nie uczymy się, ani nie doświadczamy otoczenia. (?)

Popraw mnie jeśli źle zrozumiałem.
Zapisane

When I get sad, I stop being sad and be awesome instead. True story.
Source
Przyjaciel
****
****
Offline Offline

Wiadomości: 1397


Zobacz profil
« Odpowiedz #32 : Styczeń 12, 2009, 03:27:17 »

Cytat: "Alearan"
Nie wiem czy dobrze rozumiem.
Model to człowiek z zasadami. (?)


Model to model. Struktura. System.

W teorii komunikacji istnieje takie pojęcie. Jest to posunięte do tego stopnia, że uznaje się, że ludzie nie komunikują się między sobą, komunikują się struktury/modele.

Od tego wywodzi się cała komunikacja międzykulturowa chociażby. Jest nawet taka fucha jak "Specjalista do spraw komunikacji międzykulturowej".

Z tym, że ktoś wpadł na pomysł by uwzględnić każdą jednostkę jako indywidualny TWÓR. Większość ludzi komunikuje się na zasadzie "ja wiem, że Ty wiesz, albo przynajmniej wiedzieć powinieneś to, co ja". Stąd tyle nieporozumień. Wychodzenie z założenia, że mamy patent na prawdę i jedyne obiektywne postrzeganie sytuacji, co przeczy ograniczoności zmysłów. Niby są normatywy w kulturze, ale o tym jak to działa, to książki się pisze.

Model? Wszelkie Twoje przekonania, przeświadczenia, doświadczenia, zasady i sposób postrzegania rzeczywistości. Napisz sobie na kartce to, czym jesteś, jak widzisz siebie, świat, innych i masz model...w wielkim uproszczeniu i skrócie.

Cytat: "Alearan"
Żyjąc więc według zasad nie uczymy się, ani nie doświadczamy otoczenia. (?)


W sadzie można byłoby się aż tak daleko posunąć. Bo uczysz się poprzez różnice, zawsze. Nie mówię o wiedzy a doświadczeniu. Umiejętnościach. TO działa a TO nie działa.

Poruszając się tylko po utartych ścieżkach nie dostajesz nowych bodźców, gdzie tu nauka? Nawet jeśli zdarzy się sytuacje, że coś jednak zdarzy się nieprzewidywalnego, dalej patrzysz przez pryzmat modelu. Patrzysz czysto subiektywnie. Wyciągasz wnioski czy to, co się wydarzyło do modelu wciągnąć, czy odrzucić. Każde zdarzenie może mieć nieskończoną ilość interpretacji, a i tak wybierzesz tą, która jest zgodna z modelem. Poszerzasz model. Świetnie widać to u katolików, którzy idealnie od blisko dwóch tysięcy lat interpretują tak wszelkie wiadomości, by udowadniały istnienie boga, bądź szatana. W zasadzie nie ma logicznych podstaw by wierzyć w katolickiego boga, jakichkolwiek przesłanek dających nadzieję. Jedni widzą ufo, drudzy archanioła Gabriela, jeszcze inni mogą zobaczyć jak Thor zapierdala na swym rydwanie zaprzężonym w dwa kozły, szczerbatego i wyszczerbionego....a to tylko helikopter ratowniczy...

To dość ciężko streścić w kilku zdaniach. Ciężko to ogarnąć i unieść. Mi Ciężko się po tym jeszcze poruszać w miarę płynnie.

Pozdrawiam
Source.
Zapisane

Alearan
Przyjaciel
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 5519


I'm awesome.


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #33 : Styczeń 12, 2009, 03:49:41 »

Model - coś a'la Gombrowiczowska 'forma'. Mniej-więcej jarzę.

Cytat: "Source"
Bo uczysz się poprzez różnice, zawsze.

Tutaj jakoś ciężko mi się zgodzić.
Fakt, że podczas nauki często posługujemy się różnicami/podobieństwami. Ogólnie porównywaniem - to jednak nie jest to IMO główny sposób nauki.
Przykład - dziecko się oparzy - uczy się nie dotykać przedmiotu X. Między czym tu różnica? Stanem ręki przed i po dotknięciu?
Według mnie sam proces wyszukiwania różnic jest tu pomijany. Dziecko dotyka czegoś gorącego  -> Nerw reaguje -> chemia przekazuje -> mózg odczytuje -> nauka. Et viola.

Cytuj
Będąc w modelu niczego nie można się nauczyć, nie można niczego doświadczyć. Uczysz się tylko tego, co w co wierzysz, w czego słuszność wierzysz, w to, co potrafisz dostrzec.

Obawiam się, że nie rozumiem. Jak sposób odbierania świata (przez pryzmat modelu), ma się do samego faktu jego odbierania (co za tym idzie ->nauki)?
Zapisane

When I get sad, I stop being sad and be awesome instead. True story.
Source
Przyjaciel
****
****
Offline Offline

Wiadomości: 1397


Zobacz profil
« Odpowiedz #34 : Styczeń 12, 2009, 17:09:14 »

Cytat: "Alearan"
Według mnie sam proces wyszukiwania różnic jest tu pomijany. Dziecko dotyka czegoś gorącego -> Nerw reaguje -> chemia przekazuje -> mózg odczytuje -> nauka. Et viola.


Tu się uczysz, że coś jest gorące, przez doświadczanie, uczysz się również tego nie robić więcej ze względu na stany emocjonalne przed i po.

Wkracza takie pojęcie jak skuteczność. Uczysz się umiejętności poprzez konfrontację ich, patrząc przez pryzmat celu. Wybierasz to, co jest skuteczniejsze, dla Ciebie. Dotykanie rozgrzanego czegoś nie jest skutecznym rozwiązaniem na dobry humor. Robisz rzeczy najskuteczniejsze, na jakie pozwalają Ci przekonania. Skutecznym rozwiązaniem jest pójście na dziwki, ale dla niektórych to się kłóci, bo za seks nie będą płacić...potem kupują kwiaty, bilety do kina, stawiają drinki, obiady...

Żeby wiedzieć, że można inaczej czynność wykonywać, to trzeba najpierw spostrzec taką możliwość.

Wiedzę całkowicie pomijam, bo wiedza jest sztuczna. Nie chodzi o umiejętność zapamiętywania, ale nabywanie umiejętności.

Cytat: "Alearan"
Obawiam się, że nie rozumiem. Jak sposób odbierania świata (przez pryzmat modelu), ma się do samego faktu jego odbierania (co za tym idzie ->nauki)?


W modelu masz wdrukowany "swój" sposób podejmowania decyzji, myślenia, kategoryzowania i wyciągania wniosków.

Najprostszy przykład. Szybkie czytanie. Wiele osób przyzwyczaiło się do tego stopnia, do werbalizacji tekstu w głowie, że nie potrafią sobie czytania wyobrazić bez tego. Masz utartą strategię na pojmowanie tekstu. Dużo osób twierdzi, że oni inaczej nie potrafią. To model nie potrafi. Mi odtwarza się film w głowie, kiedy przeglądam wersy, dążę do tego, by się jednocześnie mapy myśli w głowie tworzyły. Uczysz mózg, by działał inaczej.

Ten model ogranicza to, czego się możesz nauczyć. Bo by nauczyć się czegoś nowego, musisz odrzucić stare. Jeśli chcesz nauczyć się świadomie oddychać, musisz porzucić automatyczne pompowanie powietrza do płuc. Możesz to robić walcząc z nawykiem, albo go pozostawić.

Możesz poszerzać model. Dodawać do niego nowe umiejętności, ale to dalej budowanie zamku z pisaku.

Spójrz na dzieci. Czy dziecko ma jakiekolwiek ograniczenia jeśli chodzi o kreatywność? Uwierzy we wszystko. Wszystkiego możesz go nauczyć, bo jedynym jego ograniczeniem jest jego fizjologia. Jest czyste wewnętrznie. W odbieraniu i postrzeganiu świata bierze udział cała sieć neuronalna. Wszystko jest nowe. Dopiero gdy rozwija się język i tworzone są generalizacje wszystko się jebie.

Dlatego dzieci uczą się w max 2 lata płynnie posługiwać się językiem, bez tłumaczenia czym jest czasownik, rzeczownik przydawka. Bez podstaw gramatyki. Podstaw czegokolwiek. Nam o wiele łatwiejsze języki niż rodzimy próbują wpoić czasem i 10 lat. Mogę się przyznać, że gówno się nauczyłem angielskiego...

Pozdrawiam
Source.
Zapisane

Alearan
Przyjaciel
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 5519


I'm awesome.


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #35 : Styczeń 12, 2009, 17:43:27 »

Ok. Powoli zaczynam rozumieć.
Z tego co mówisz wynika jednak, że model - decyduje o wszystkim co robi człowiek. Co, gdzie, kiedy, w jaki sposób. Określa zachowanie, dostosowuje je do uczuć etc.
Teraz jednak wspomniałeś coś o języku. Co on ma do tego? Blokuje zdolności uczenia? Fakt nadawania nazw przedmiotom i czynnościom jest czymś złym?
Zapisane

When I get sad, I stop being sad and be awesome instead. True story.
Source
Przyjaciel
****
****
Offline Offline

Wiadomości: 1397


Zobacz profil
« Odpowiedz #36 : Styczeń 12, 2009, 18:53:25 »

Cytat: "Alearan"
Teraz jednak wspomniałeś coś o języku. Co on ma do tego? Blokuje zdolności uczenia? Fakt nadawania nazw przedmiotom i czynnościom jest czymś złym?


Stereotypizuje przede wszystkim. W zasadzie CHYBA tylko dzięki słownictwu powstają generalizacje. One nie są złe, jednak przedstawiają tylko pewien fragment doświadczenia.

Po raz kolejny spójrz na dzieci. Widziałem sytuację w której berbeć na komendę "nie wolno Ci dotykać gniazdka(elektrycznego), pomaszerowało to gniazdka na przeciwnej ścianie Mrugnięcie . W końcu to inne gniazdko nie?

Prowadzono badania nad ludźmi, którzy jakimś cudem wychowali się z dala od cywilizacji. Pewnie nie raz słyszałeś o dzieciak wychowywanych przez "wilki". A było kilka "podobnych" przypadków.

Okazało się, że umiejętność generalizacji można nabyć tylko mniej więcej do 5-6 roku życia. To oznacza nie więcej niż tyle, że dzieci po tym okresie nie potrafiły zrozumieć, że PIES to generalizacja na temat czworonoga. Dla nich to było "imię". Specyficzna nazwa TEGO CZEGOŚ.

Można stworzyć fajne generalizację pod tytułem "on mnie kocha", "życie jest piękne" etc. Takie generalizację pozwalają przejść przez życie z uśmiechem na ustach. Każda generalizacja jest fałszywa, nawet ta Mrugnięcie. Dlatego, że język to taki dziwny, upośledzony Twór. Jeśli komuś jebnie taka generalizacja, a generalizacje dobrym pytaniem można łatwo zniszczyć, to się sypie model. Potem ten kogo kochałem staje się głupim chujem, albo burą suką. Świat jest nieuczciwy, podły, zły wstrętny. Model by istnieć musi być potwierdzany, inaczej habituacja go zeżre. Musisz dawać mu moc.

Język ma to do siebie, że większość modelu to lingwistyka. Ciężko inaczej stworzyć przekonanie niż za pomocą języka. Na przykład "nie zabijaj". Język to takie chujowe stworzenie, że można stworzyć przeczenia zamiast stanowisk opozycyjnych. Są ludzie, którym do głowy nie przyjdzie by stworzyć sobie obraz jak kogoś zarzynają. To jest chyba lepsze niż wpierdalanie obrazu morderstwa w tabliczkę z zakazem. To nie działa. Po prostu.

Można myśleć o tym, żeby nie obżerać się i o tym by zdrowo się odżywiać. To dwie całkowicie różne konstrukcje. Nie martwić się a być pogodnym.

To wszystko wiąże się ze sobą i przeplata.

Jak to się ma do nauki? Mało kto sobie potrafi wyobrazić naukę czegokolwiek bez pomocy napierdalania do siebie w głowie. To rozprasza. Jakoś zanim człowiek nauczy się rozpraszać samego siebie językiem, nauka UMIEJĘTNOŚCI idzie mu szybciej. 40 000 lat temu też jakoś brak słownictwa nikomu nie przeszkadzał.

Język niesie ze sobą znaczenie. Wywołuje stany emocjonalne i zniekształca rzeczywistość. Fajny przykład jaki poznałem dziś.

Dwóm grupom kontrolnym pokazano jednakowy film przedstawiający płaczące niemowlę. Jednej grupie powiedziano, że to chłopiec, drugiej, że dziewczynka. Zadano jedno pytanie "jak myślisz czemu ono płacze". Z zastrzeżeniem, że nie jest głodne ani "obsrane".

Średnio w każdym badaniu tego typu, a wiele ich było jak to z badaniami socjopsychologicznymi bywa, w ponad 80% odpowiedzi "chłopiec" płakał bo mu coś zabrano, czegoś chce, "dziewczynka", bo ktoś zrobił jej krzywdę.

Język nie pozwala trzeźwo patrzeć na sytuację, bo gdy słyszysz jakiś utarty zwrot, impulsy buszują po starych ścieżkach neuronalnych. Nic nowego nie wymyślisz, myśląc w stary sposób.

Pozdrawiam
Source.
Zapisane

Miyako
+++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 3646



Zobacz profil
« Odpowiedz #37 : Styczeń 12, 2009, 19:15:43 »

Cytat: "Source"
Dlatego staram się tworzyć modele świadomie, świadomie je rozwijać i być świadom ich niedoskonałości.

Nie powiedziałam, że i ja tak nie robię. Zdaję sobie sprawę, że czasem warto skonfigurować zasady, model, do którego dążę by okazał się jeszcze użyteczniejszy i zgodny z moim sposobem myślenia (bądź by zmienił sposób myślenia na ten jak najbliższy prawdziwemu, ale proszę nie mów, że nie ma prawdziwego, a wszystko jest subiektywne).
Zapisane

You're never fully dressed without a smile.
Source
Przyjaciel
****
****
Offline Offline

Wiadomości: 1397


Zobacz profil
« Odpowiedz #38 : Styczeń 12, 2009, 19:30:05 »

Cytat: "miyako"
(bądź by zmienił sposób myślenia na ten jak najbliższy prawdziwemu, ale proszę nie mów, że nie ma prawdziwego, a wszystko jest subiektywne


Chciałbym wierzyć, że jest. Gdzieś tam po drodze pisałem, że neurobiolodzy 30 lat temu doszli do wniosku, że mózg jest operatywnie zamknięty i za pomocą ZMYSŁÓW i PERCEPCJI nie można nic dostrzec. Dosłownie. Widzisz to, co Twój mózg chce byś zobaczyła. Od 30lat jest to ogólnoprzyjęta  teoria, nikt nie potrafi tego podważyć. Na tą chwile wiemy, że dostępu do świata nie mamy. Jesteśmy dosłownie zamknięci w czaszce Mrugnięcie .

Pozdrawiam
Source.
Zapisane

harlequin
Przyjaciel
++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 3358



Zobacz profil
« Odpowiedz #39 : Styczeń 13, 2009, 12:57:42 »

Ale mamy matematykę!
Zapisane
Strony: 1 2 [3]
  Drukuj  
 
Skocz do: