|
Source
|
 |
« : Listopad 15, 2008, 03:02:07 » |
|
Po przeprowadzce do wielkiego miasta natknąłem się rzeczy i reakcje, które coraz bardziej mnie przerażają. Zdawałem sobie sprawę z istnienia takich czy innych patologi, nigdy jednak nie dotykało mnie to do tego stopnia osobiście.
Poznaję masę ludzi, praktycznie na każdym kroku. To co mnie spotyka prawie za każdym razem, to niewytłumaczalny w żaden zdrowy sposób ciąg do negatywnych emocji. Traktowany jest wręcz czasami jak ufo. Zarzutem jest to, iż jestem zbyt ciepły, wręcz surrealistyczny. Muszę być pierdolonym akwizytorem, muszę chcieć coś sprzedać, kupić wymusić, skoro "bezwarunkowo" dziele się swoją miłością, współczuciem czy radością.
Czy Ty aby na pewno się we mnie nie zauroczyłeś? Chcesz czegoś ode mnie? Jesteś gejem? Coś się stało?
Czy w tym kraju nie można po prostu być szczęśliwym? Starać się by każda chwila była dobrą inwestycją?
Można doszukać się testowania moich intencji na każdym kroku. Bo to przecież nie możliwe, że lubię Cię za to, że jesteś.
Większość przyjaciółek wiąże się z jakimś bogu ducha winnym kretynem, który umyślnie czy nie krzywdzi je. Wylewają łzy w moje ramie, by następnego dnia znowu pozwolić sobie na przypierdolenie się do jakieś drobnostki i w rezultacie wszczęcie kłótni. Pozwolenie na nadanie sobie etykiety kurwy, cipy czy suki własnemu chłopakowi.
Rozumiem, że huśtawka emocjonalna pomaga docenić emocje pozytywne, ale nabawiania się nerwicy, wpieprzania persenu i nie wyciągnięcia z tego żadnego wniosku wydaje mi się totalnym brakiem samoświadomości.
Na pewno są na forum osoby, które są daleko bardziej doświadczone niż ja i wiele kwestii są w stanie mi wyjaśnić. Może i trafią się osoby, które swój pociąg do cierpienia zwalczyły i wyjaśnią, na czym on polega.
Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Efrafa
|
 |
« Odpowiedz #1 : Listopad 15, 2008, 07:53:27 » |
|
Czy Ty aby na pewno się we mnie nie zauroczyłeś? Chcesz czegoś ode mnie? Jesteś gejem? Coś się stało? "Ile chcesz pożyczyć?"  To faktycznie jest bardzo dotkliwe dla tych, którzy świat widzą przeważnie w jasnych barwach. Ja też niestety zauważyłem, że Polacy w życiu codziennym i zwykłych kontaktach międzyludzkich wolą wspominać jakieś nieszczęścia niżeli swoje sukcesy. Co do kobiet wiążącymi się z draniami - ich jest cała masa. Bawią się w matki Teresy bo myślą, że ich miłość zmieni łotra w potulnego misia. Takie wychowywanie dużej lalki z dzieciństwa. Tylko że lalka potrafi zamachnąć/obrazić słowem... To chyba wynika z mentalności i jakiej takiej ogólnej słabej wiary ludzi w to, że może być dobrze. No ale czy mieli powody sądzić, że będzie lepiej? Może takie suche i zimne podejście jest w ostatecznym rozrachunku zdrowsze?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Gdybym tylko mógł Pędzić na to wzgórze Bez problemów.
|
|
|
|
jakkolwiek
|
 |
« Odpowiedz #2 : Listopad 15, 2008, 09:22:31 » |
|
ale nabawiania się nerwicy, wpieprzania persenu i nie wyciągnięcia z tego żadnego wniosku wydaje mi się totalnym brakiem samoświadomości.
Chciałabym Ci to wyjaśnić, ale na forum publicznym uzewnętrzniać się nie będę. Zaskoczę Cię tym, że wnioski są. My wszystkie katujemy się z pełną świadomością tego, co robimy. Może i trafią się osoby, które swój pociąg do cierpienia zwalczyły i wyjaśnią, na czym on polega.
Wydaje mi się, ze to nie jest pociąg do cierpienia, tylko do kogoś  I ten pociąg do kogoś jest silniejszy niż chęć bycia szczęśliwym. Tym bardziej, że mamy nadzieję, że jedno z drugim pójdzie w parze. My wiemy, że jesteśmy naiwne.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Ostatnio trochę OTuję o penisie!
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #3 : Listopad 15, 2008, 13:51:43 » |
|
Może takie suche i zimne podejście jest w ostatecznym rozrachunku zdrowsze? Jak bardzo ono jest suche, to ja miałem okazję sprawdzić empirycznie. Czasami rękawów brakuje na wycieranie łez. Zimne podejście jakoś nie bardzo pasuje mi do rozczulania się nad sobą, nic, etc. Co do kobiet wiążącymi się z draniami - ich jest cała masa. Nigdy nie twierdziłem, że ich nie ma. Nie miałem jednak z nimi bezpośredniego kontaktu. Drań to nie do końca dobre określenie, kretyn lepiej pasuje. Kłamcy, oszuści, szuje, narkomani, pijacy. To nie są przypadki w których dziewczyna usilnie próbuje zmienić partnera. Raczej wygląda to tak, jakby nie wiedziała w co się pakuje, narzekając, że on taki, czy siaki. Sama teraz pyta się siebie, czy go kocha. Przyzwyczajenie straszna rzecz. My wszystkie katujemy się z pełną świadomością tego, co robimy.
Reakcje pt "co ja w ogóle wyprawiam", "dlaczego on mi to robi", "powiedz mi co powinnam zrobić", świadomość jednoznacznie wyklucza. Persen też zaburza percepcje, więc ciężko łykając podwójną dawkę dzienną mówić o niezachwianej świadomości. My wiemy, że jesteśmy naiwne. Ale...ale...to stoi w opozycji do instynktu przetrwania! Nie ładnie robić takie rzeczy panu Darwinowi i ewolucji. Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
jakkolwiek
|
 |
« Odpowiedz #4 : Listopad 15, 2008, 14:32:24 » |
|
My wszystkie katujemy się z pełną świadomością tego, co robimy.
Reakcje pt "co ja w ogóle wyprawiam", "dlaczego on mi to robi", "powiedz mi co powinnam zrobić", świadomość jednoznacznie wyklucza. Persen też zaburza percepcje, więc ciężko łykając podwójną dawkę dzienną mówić o niezachwianej świadomości. 1. "co ja w ogóle wyprawiam" wiem, że jestem z idiotą, mam świadomośc tego, że mnie krzywdzi, a nadal z nim jestem i nie potrafię tego zmienić. 2. "dlaczego on mi to robi"- to nie wyklucza świadomości, że jesteśmy krzywdzone  3. "powiedz mi co powinnam zrobić", wiem ,ze jestem z idiota, wiem, że mnie krzywdzi, a mimo to nie potrafię rzucić go w cholerę. Chyba zachowanie kobiet jest irracjonalne. My chyba tak lubimy. Dziwne, że po łyknieciu podwójnej dawki persenu Twoje koleżanki po prostu nie zasneły. Ja po 2 tabletkach spałam. Ale...ale...to stoi w opozycji do instynktu przetrwania!
Ale jest zgodne z kobiecą naturą 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Ostatnio trochę OTuję o penisie!
|
|
|
|
devir
|
 |
« Odpowiedz #5 : Listopad 17, 2008, 16:24:47 » |
|
Nie mialem pociagu do cierpienia etc.
Ale Source , kobiety takie sa. Czesc z nich poszukuje faceta/milosci na sile, na pczozatku wszystko ok, ale po jakis czasie wychodzi co z niego za osoba albo i jej.
Nawet jezeli czasem kobieta doswiadczy patologii, zostanie pobita, to i tak nie odejdzie od niego. To dlatego ze ona siebie obwinia o to po czesci(chodz tutaj jest troszke racji w tym, ale to temat na inna dyskusje) i wierzy, ze ten jej facet sie zmieni, tak naprawde zyje wyobrazeniem faceta, ktory byl i chce zeby on wrocil, dlatego trzyma sie tego.
One moga sobie z Toba rozmawiac wyzalac sie i nawet moze butuja sie i mowia: koniec, nie bede tego dłuzej tolerowala odejde, albo zrobie cos z tym, ale jak przychodzi co do czego to rezygnuja i kolko sie zamyka.
To tez jest zalezne od granic wytrzymałosci, sa rozne kobiety. Z jedna sie nie zgodzisz w jakiejs wazniej dyskusji to odejdzie, a druga nawet po tym jak przypalisz zelaskiem to zostanie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #6 : Listopad 17, 2008, 16:49:22 » |
|
Pęd do śmierci objawia się głównie robieniem rzeczy niezdrowych, niebezpiecznych, skracających życie. To taki wschodni pogląd.
Trochę się spłyciło to, co chciałem przekazać. Dawno nie pisałem, to pewnie dla tego.
Ciąg do negatywnych emocji, to nie tylko pozwalanie partnerowi na przypalanie się żelazkiem, ale dyskredytowanie tzw nice guys. Kiedyś pogodziłem się z tym, że ładną kobietę zdobywa się zazwyczaj arogancją, chamstwem i dominacją. Teraz kiedy okres w którym najważniejszą rzeczą było udowadnianie że mój kutas jest najdłuższy, że jestem najlepszy mam za sobą, zaczyna mnie to irytować.
Rozciąga się to na wiele dziedzin życia. Kobiety są tylko doskonałym przykładem, przynajmniej dla mnie. Nawet na głupiej uczelni można znaleźć wykładowców, którzy muszą sobie zrekompensować kryzys wieku średniego. Jak za takim podążasz i ulegasz jest dobrze. To że z nim walczysz też mu pasuje, bo poświęcasz mu uwagę, gdy jednak traktujesz go jak dziecko i nie chcesz bawić się w jego gierki, zaczynają się schody.
Można przykłady mnożyć w nieskończoność.
Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
jakkolwiek
|
 |
« Odpowiedz #7 : Listopad 17, 2008, 17:00:46 » |
|
Ciąg do negatywnych emocji, to nie tylko pozwalanie partnerowi na przypalanie się żelazkiem, ale dyskredytowanie tzw nice guys. Kiedyś pogodziłem się z tym, że ładną kobietę zdobywa się zazwyczaj arogancją, chamstwem i dominacją. Teraz kiedy okres w którym najważniejszą rzeczą było udowadnianie że mój kutas jest najdłuższy, że jestem najlepszy mam za sobą, zaczyna mnie to irytować.
Nie do końca masz rację. Odrobina arogancji w facetach jest fajna. Chamstwo- odstrasza, przynajmniej mnie. Kobieta ma taką naturę, że lubi być zdominowana. Chce faceta, który upoluje jej mamuta, zrobi kieckę ze skóry tygrysa, a później zaciągnie do jaskini i porządnie zerżnie. Kolejność przypadkowa  Kobiety robią się bardziej męskie, a mężczyźni- cipowacieją. I o ile w nas- kobietach- odzywa się jeszcze ta pierwotność i skłonność do bycia zdominowaną, to wy- faceci- ścipowacieliście chyba już na zawsze.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Ostatnio trochę OTuję o penisie!
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #8 : Listopad 17, 2008, 17:26:50 » |
|
Chamstwo ciężko jasne zdefiniować, chodziło mi dokładnie o chamskie docinki, często niemiłe. Dobrze wiem jak działa kobieta. Czasem aż wolał bym kilka rzeczy z pamięci wymazać. Troszkę osobiście to odebrałem... Dominacja ma dwie strony, albo raczej postacie. Są osoby, które się jeszcze tym nie nażarły dostatecznie i próbują ustawiać wszystkich i wszystko w koło. Dominacja objawiająca się agresją i chamstwem właśnie. Jest i ta druga, która objawia się dojrzałością i opanowaniem. Spokojem wewnętrznym. ścipowacieliście chyba już na zawsze. Ciężko teraz o prawdziwego faceta, który potrafi się obejść z kobietą. Z tym się zgodzę. Wcale nie łatwiej znaleźć kobietę, która nie podąża za stadem, nie próbuje zagłaskać swojego faceta i potrafi pokazać że jej nie zależy. Coraz większe zastępy dziewczyn spędza czas wpieprzając chipsy przy telenowelach. Drapieżność się zatarła, choć się tli gdzieś w środku. Faceci mierzą się na kutasy popierdalając za piłką, a kobiety marzą o życiu pełnym emocji jak w telenoweli czy innym harlequinie. Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
jakkolwiek
|
 |
« Odpowiedz #9 : Listopad 17, 2008, 17:56:19 » |
|
Dominacja ma dwie strony, albo raczej postacie. Są osoby, które się jeszcze tym nie nażarły dostatecznie i próbują ustawiać wszystkich i wszystko w koło. Dominacja objawiająca się agresją i chamstwem właśnie. Jest i ta druga, która objawia się dojrzałością i opanowaniem. Spokojem wewnętrznym.
Ja spotkałam się z innymi typami dominujących mężczyzn: 1. Idiota, który próbuje cały świat ustawiać pod siebie, zazdrosny, zakompleksiony, zabraniający. Tą dominacją próbuje nadrobić braki we własnym ego. 2. Odwrotność numeru 1. Inteligentny, bardzo pewny siebie, władczy. Dominacją wyraża swoje ego- po prostu taki ma charakter. Takich facetów kochają kobiety  Ciężko teraz o prawdziwego faceta, który potrafi się obejść z kobietą. Z tym się zgodzę. Wcale nie łatwiej znaleźć kobietę, która nie podąża za stadem, nie próbuje zagłaskać swojego faceta i potrafi pokazać że jej nie zależy. Coraz większe zastępy dziewczyn spędza czas wpieprzając chipsy przy telenowelach.
Ale to kobieta właśnie powinna być w związku "tą dobrą" (pokazywać że jej zależy, zagłaskiwać, piec babeczki z budyniem i kupować seksowną bieliznę), a facet "tym złym"- chodzącym na mecze i pijącym piwo z kumplami. Później kobieta powinna marudzić, że facet pije za dużo i poświęca jej za mało uwagi. A facet powinien zająć jej usta. Taka sytuacja jest bardziej naturalna i daje gwarancje udanego związku  Przynajmniej w moim przypadku. Ale ja chyb jakaś dziwna jestem. I nie wpieprzam chipsów przy telenowelach. Nawet telewizora nie mam.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Ostatnio trochę OTuję o penisie!
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #10 : Listopad 17, 2008, 18:17:51 » |
|
Zgodzę się ze wszystkim, poza rolą kobiety w tym wszystkim.
Facet to zdobywca, przynajmniej takie są założenia. Robi się nie szczęśliwy gdy ma wszystko gotowe. Gdzie tu spełnić swoje dzikie żądze? Czasem dobrze jest kogoś zjebać. Czasem dobrze być zjebanym. Gorzej gdy to staje się codziennością.
Kobieta powinna być. Damą na ulicy Kucharką w domu Dziwką w łóżku.
Fajnie jak czasem się to wymiesza. Monotonia zabija.
Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
jakkolwiek
|
 |
« Odpowiedz #11 : Listopad 17, 2008, 22:46:45 » |
|
Facet to zdobywca, przynajmniej takie są założenia. Robi się nie szczęśliwy gdy ma wszystko gotowe. Gdzie tu spełnić swoje dzikie żądze? Czasem dobrze jest kogoś zjebać. Czasem dobrze być zjebanym.
Jak ja bym chciała umieć zjebać faceta, w którym jestem zakochana! Jak próbuje powiedzieć, że coś jest nie tak, to zaczynam płakać  Pojebane. Na szczęście po jakiś 2 miesiącach zagłaskiwania zaczynam normalnieć i głaskanie mi się nudzi. Kobieta powinna być. Damą na ulicy Kucharką w domu Dziwką w łóżku.
Fajnie jak czasem się to wymiesza. Monotonia zabija.
Kucharką w łóżku? Dziwką w kuchni, na stole [/quote]
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Ostatnio trochę OTuję o penisie!
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #12 : Listopad 20, 2008, 01:51:33 » |
|
Jak ja bym chciała umieć zjebać faceta, w którym jestem zakochana! Czasem chciałbym się ugryźć w język, naprawdę. Wiem, że mam wybór, że mogę nie mówić tych wszystkich przykrych rzeczy. Potem zostaje mi tylko śmiać się z siebie. Życie chwilą ma wady... Kucharką w łóżku?
Czekolada, miód, bita śmietana. Można znaleźć wiele zastosowań dla jedzenia. Czasem warto być kreatywnym. Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
akukaracza
|
 |
« Odpowiedz #13 : Listopad 23, 2008, 17:48:01 » |
|
Ja zauważyłam że cała populacja dziewczyn (i też części chłopaków chociaż ich w mniejszym stopniu) dzieli się pół na pół. I to nawet nie chodzi o to czy mają kogoś czy nie. Dzielę je na te, które przede wszystkim szanują siebie,a dopiero potem innych, i na te które większym szacunkiem obdarzają innych aniżeli siebie. Jeśli nie daj Boże dziewczyna, która ma problemy sama ze sobą zwiąże się z silniejszą osobowością, zawsze będzie uważała że jest gorsza, że to jej wina że facet ją uderzył/krzyknął, one nie wiedzą że tak naprawdę one powinny być dla siebie największą wartością. Przecież angażując się w związek, robimy to dla przyjemności, a nie dlatego, żeby ktoś nas poniżał. I wtedy przydaje się osoba z zewnątrz, która powinna im to wyjaśnić. Jednak niestety sporej części dziewczyn nic nie da się przegadać. Ja np mam coraz słabszy kontakt z moją przyjaciółką z liceum, która po prostu jest już na innym etapie życia niż ja. Ona jest już żoną i matką, jej facet traktuje ją okropnie, jednak ona dalej tkwi w tym związku. Ona NIGDZIE nie może wychodzić. Wiem, że ona ma do mnie żal, że nie kontaktujemy się tak często jak kiedyś, ale ja nie wyobrażam sobie być zamknięta w domu cały czas, nigdy nie możemy umówić się na mieście, bo jej facet na to nie pozwala, nie mówiąc już o tym żeby pozwolił np iść żonie na imprezę ze znajomymi z liceum i raz w życiu zająć się synem na te kilka godzin. W ŻYCIU by tego nie zrobił. Nie rozumiem czasem jak ludzie sami dobrowolnie dają się zamykać w pułapki, z których jednocześnie chcą się wydostać, z drugiej strony jednak nie potrafią, tłumacząc sobie że 'tak miało być'.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Życie to 10% tego, co nam się przydarza i 90% tego, jak na to reagujemy. Nasze podejście jest wszystkim.[/color] Nie ma innego wyjścia. Koniecznie musisz się dobrze bawić.[/color]
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #14 : Listopad 23, 2008, 17:58:47 » |
|
Silniejsza osobowość zawsze wygrywa, zawsze. Neurony lustrzane. Czasem mnie to napawa strachem.
Poczytaj sobie historię Teda Bundy'ego. Kobiety, które nigdy nie miały styczności z tym kawałem skurwysyna wysyłały mu listy do więzienia z zapewnieniem miłości, chęcią spotkania, oddania się mu etc. Szkoda tylko, że był seryjnym mordercą i zabił 30 kobiet. Nikomu to w niczym nie przeszkadzało.
Życie jest piękne.
Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|