Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Subiektywne odczucie względem nałogów  (Przeczytany 1122 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Ein
user miesiąca
**
**
Offline Offline

Wiadomości: 470


Zobacz profil
« : Lipiec 18, 2009, 01:58:12 »

Miałem w swojej karierze na tym świecie do czynienia z większością nałogów na szczęście w żaden dotychczas nie popadając. Mam na mysli takie powazne nałogi jak alkoholizm, seksoholizm itp, bo od czekolady i soku z czarnej porzeczki jestem uzalezniony i mi to  nie przeszkadza Mrugnięcie

Miałem ostatnio nieszczescie zobaczyc chyba stadium końcowe zjazdu człowieka ktoremu dokonaniami naukowymi moze dorównac chyba za 100 osób w całym kraju, a który jest alkoholikiem. Spotkałem go na ulicy jak nosił w gaciach gówno (bo chyba nic innego nie mogło tak smierdzieć ...) i się zataczał zaczepiając ludzi.

Pod tym wpływem zadałem sobie pytanie jaki nałóg jest najgorszy moim zdaniem. I nie znalazłem na nie jasnej odpowiedzi, ale mam faworyta : hazard.

Jak do tego doszedłem to inna sprawa.

Kazdy z nas rozłoży inaczej wagi zagrożeń dotyczących poszczególnych nałogów. Zalezy to zarazem od dotychczasowych doświadczeń życiowych, własnych uwarunkowań, własnych słabości strachów i obaw.

Hazard jest niebezpieczny bo nie zdradza symptomów. Jak walniesz sobie alkoholu albo dragów to cię telepie, zaliczasz slalom gigant i wyglądasz jak ścierwo a na nastepny dzien łeb boli.

Przy hazardzie tego nie ma do czasu jak nie wysprzedasz swojego domu i rodzina cię nie zostawi. Ponadto hazard ostro daje po kieszeni, na drugim miejscu sa chyba narkotyki pod tym wzgledem.

To tak w skrócie. Wybrałem chyba hazard bo jego najbardziej się boje, inne nałogi maja u mnie zerowe prawdopodobieństwo wystapienia a ten mialby ewentualne małe szanse bo od dziecka lubię różne gry i łamigłówki.

A Jaki jest wasz najlepszy kandydat na miano najgorszego nałogu i dlaczego (jesli chcecie napisać). ?

Ponadto jesli przemyslicie ten temat w zgodzie ze sobą bedac calkowicie krytycznymi to mozecie odkryć swój słaby punkt co pomoze wam uniknąć równi pochyłej.
Zapisane

wyjebka z wyczesem
Gabi
Zasłużeni
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 10172



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Lipiec 18, 2009, 12:05:54 »

Cytat: "Ein"
Miałem ostatnio nieszczescie zobaczyc chyba stadium końcowe zjazdu człowieka ktoremu dokonaniami naukowymi moze dorównac chyba za 100 osób w całym kraju, a który jest alkoholikiem. Spotkałem go na ulicy jak nosił w gaciach gówno (bo chyba nic innego nie mogło tak smierdzieć ...) i się zataczał zaczepiając ludzi.

Dla mnie to, na równi z marskością wątroby i dogorywaniem w szpitalu, jest najgorsza porażka, oceniając czysto subiektywnie. Alkoholizm rodzica = upokorzenie dziecka, chociażby na osiedlu. Hazard łatwiej ukryć.
 
Nie chciałabym udowadniać wyższości jednego nałogu nad drugim - zarówno w przypadku tatusia hazardzisty, jak i mamusi alkoholiczki, dzieci i reszta rodziny cierpią chyba w takim samym stopniu. Trzeźwego hazardzistę chyba jednak łatwiej kochać, niż alkoholika, któremu podczas delirium odpierdala i grozi Ci śmiercią. Albo kradnie Ci pieniądze na wódkę. Tyle, że jeśli chodzi o hazard, to jeżeli zbankrutujesz i nikt już nie będzie chciał Ci pożyczyć, to nie zagrasz. A jeśli chodzi o alko, to te 3 złote na wino zawsze się znajdzie.
Jedno i drugie wiąże się jednak z uzależnieniem psychicznym, hazard jest jednak w moim odczuciu mniej szkodliwy dla całej rodziny. Wali raczej w materialny aspekt rodziny, niż w psychologiczny. Zawsze można oddzielić swoje pieniądze od pieniędzy męża, oddzielić konta. W rodzinach alkoholowych poziom patologii jest jednak wyższy. Tak mi się wydaje.
Zapisane

Alicja
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 11980


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Lipiec 18, 2009, 15:42:47 »

Nie umiem wybrać, który nałóg jest "najgorszy", bo każdy w ostatnim stadium prowadzi do przykrego upodlenia.
Sądzę, że u mnie najbardziej prawdopodobne byłoby to, że wpadnę w alkoholizm. Lubię alkohol, nie widzę problemu w tym, żeby napić się samej i byłam w sytuacjach kiedy o mało co nie zawaliłam mega ważnej sprawy, bo byłam po imprezie/na imprezie. Myślę, że gdybym piła zawsze wtedy kiedy mam na to ochotę i tyle ile bym chciała, to mogłabym zostać alkoholiczką. Dlatego też staram się co jakiś czas zrobić bilans i zastanowić się czy nie przeginam.
Zapisane

"Taka już jest niewiasta, lubieżności pełna. I w chuci nienasycona. Jak świat światem, tak było i tak będzie in saecula saeculorum."

Wielka wyprz! - http://www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=3202784
Ein
user miesiąca
**
**
Offline Offline

Wiadomości: 470


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Lipiec 18, 2009, 23:06:26 »

Cytat: "Gabi"
Nie chciałabym udowadniać wyższości jednego nałogu nad drugim


Ja również, dlatego nie chcę tu robić rankingu, a jedynie poznać wasze spojrzenie na ten problem. Wybieranie pomiędzy nałogami, który jest ważniejszy to tak jak wybieranie czy w organiźmie wazniejsze jest serce czy mózg. Tak jak Ala napisała

Cytat: "Alicja"
bo każdy w ostatnim stadium prowadzi do przykrego upodlenia


Cytat: "Gabi"
Trzeźwego hazardzistę chyba jednak łatwiej kochać, niż alkoholika, któremu podczas delirium odpierdala i grozi Ci śmiercią. Albo kradnie Ci pieniądze na wódkę. Tyle, że jeśli chodzi o hazard, to jeżeli zbankrutujesz i nikt już nie będzie chciał Ci pożyczyć, to nie zagrasz.


Na pewno łatwiej kochać kogoś kto nie śmierdzi i nie wywołuje odruchu wymiotnego samym byciem w okolicy Uśmiech To jednak nie jest prawda, ze gdy koncza sie pieniądze to jest koniec. Kazdy nałóg wchodzi wtedy w drugi etap: zdobywanie kasy. Niektórzy wtedy kradną inni robią gorsze rzeczy.

Podobnie nie kazdy jest agresywny po alkoholu czy dragach. Co nie zmienia faktu ze jest odpychajacy.

Cytat: "Gabi"
hazard jest jednak w moim odczuciu mniej szkodliwy dla całej rodziny.


Na pierwszy rzut oka tak jest. W sumie na drugi też.

Czytałem jednak o sytuacjach ekstremalnych, gdzie facet zapożyczył się, a potem przyszli smutni panowie odebrać dług. Jak nie było rozdzielności majątkowej to cała rodzina lądowała na bruku. Całe zło hazardu polega na tym ze "chcesz sie odegrać" i grasz coraz ostrzej i coraz mniej rozważnie.

Hazard mnie bardziej przeraża, bo on właśnie jest taki przyczajony, działa bardziej na poziomie umysłu niż fizjologii, a jak umysł jest oszukany to niestety leżysz.
Zapisane

wyjebka z wyczesem
Alearan
Przyjaciel
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 5519


I'm awesome.


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #4 : Lipiec 22, 2009, 01:57:25 »

Hazard nie wydaje mi się groźny. W sumie dlatego, że nigdy mnie do niego nie ciągnęło i nie potrafię zrozumieć samego faktu "uzależnienia się od hazardu".
Zagrałem raz w totka.
Kupiłem kilka losów w życiu.
Zagrałem w pokera o "ciężkie" nominały. (Monety :p)
Jak byłem mały to miałem zabawkową ruletkę. Język

Ale nigdy nie odczułem tego, ze mój portfel jest zagrożony.

Ja uważam za najgorsze: narkotyki, tytoń i alkohol. Dlatego, że robią z człowieka gówno - jedno bardziej, drugie mniej. Czasem wszystkie naraz, czasem pojedynczo. Czasem bardziej, czasem mniej. Nigdy nie wiadomo co wyjdzie z popadnięcia w te nałogi - czy zatrzyma się na codziennej lampce wina/puszce piwa, czy na zachlewaniu się do nieprzytomności i dewastacji organizmu...
Zapisane

When I get sad, I stop being sad and be awesome instead. True story.
devir
Przyjaciel
*******
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2609



Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : Sierpień 12, 2009, 13:48:00 »

Hazard nie wydaje mi się groźny.

Ale niestety jest grozny, wszystko zaczyna sie od tego jak sie uzaleznisz i chcesz z tym zerwac. Tak jest ze wszystkim czy z narkotykami czy z fajkami itd.
Zapisane

"Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."

http://www.myspace.com/r3dm0th
Kamiluska
Przyjaciel
******
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2263



Zobacz profil
« Odpowiedz #6 : Sierpień 16, 2009, 22:55:58 »

Tak jak już kilka osób napisało, nałóg, to nałóg, z definicji prowadzi do uzależnienia i nieważne jaki on jest, nie niesie za sobą żadnych korzyści, a potrafi ściągnąć na samo dno o ile nie wyczuje się momentu kiedy należy  się dostatecznie szybko odbić.
Patrząc jednak bardziej subiektywnie, mogę powiedzieć, że  z tego, co zaobserwowałam, chociażby wśród znajomych, stawiałabym jednak na narkotyki. Widziałam już kilka osób, które doprowadziły się do granicy moralności,   gdzie dosłownie człowieka myli się z gównem. W hazardzie o tyle dobre jest to(o ile w ogóle można mówić tu o rzeczach dobrych), że nie zawsze publicznie widać , jak człowiek ewidentnie się stacza i prowadzi do swojej autodestrukcji, za równo społecznej, psychicznej czy fizycznej. Nie mówię tutaj o tym jak poszczególna osoba przechodzi stadia każdego z tych nałogów, bo sama (na szczęście ) nie miałam z tym do czynienia. Według mnie, najgorsze są te nałogi, które odbierają ludziom zdolność myślenia.
Zapisane

Procrastination-całe moje życie.
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do: