Nie chciałabym udowadniać wyższości jednego nałogu nad drugim
Ja również, dlatego nie chcę tu robić rankingu, a jedynie poznać wasze spojrzenie na ten problem. Wybieranie pomiędzy nałogami, który jest ważniejszy to tak jak wybieranie czy w organiźmie wazniejsze jest serce czy mózg. Tak jak Ala napisała
bo każdy w ostatnim stadium prowadzi do przykrego upodlenia
Trzeźwego hazardzistę chyba jednak łatwiej kochać, niż alkoholika, któremu podczas delirium odpierdala i grozi Ci śmiercią. Albo kradnie Ci pieniądze na wódkę. Tyle, że jeśli chodzi o hazard, to jeżeli zbankrutujesz i nikt już nie będzie chciał Ci pożyczyć, to nie zagrasz.
Na pewno łatwiej kochać kogoś kto nie śmierdzi i nie wywołuje odruchu wymiotnego samym byciem w okolicy

To jednak nie jest prawda, ze gdy koncza sie pieniądze to jest koniec. Kazdy nałóg wchodzi wtedy w drugi etap: zdobywanie kasy. Niektórzy wtedy kradną inni robią gorsze rzeczy.
Podobnie nie kazdy jest agresywny po alkoholu czy dragach. Co nie zmienia faktu ze jest odpychajacy.
hazard jest jednak w moim odczuciu mniej szkodliwy dla całej rodziny.
Na pierwszy rzut oka tak jest. W sumie na drugi też.
Czytałem jednak o sytuacjach ekstremalnych, gdzie facet zapożyczył się, a potem przyszli smutni panowie odebrać dług. Jak nie było rozdzielności majątkowej to cała rodzina lądowała na bruku. Całe zło hazardu polega na tym ze "chcesz sie odegrać" i grasz coraz ostrzej i coraz mniej rozważnie.
Hazard mnie bardziej przeraża, bo on właśnie jest taki przyczajony, działa bardziej na poziomie umysłu niż fizjologii, a jak umysł jest oszukany to niestety leżysz.