staroświecki przepis. Żaden ksiądz jeszcze nie wyjaśnił mi, co ma kawałek błony dziewiczej do życia po "bożemu".
Bo on faktycznie dzisiaj już jest nieaktualny, ale kiedyś był bardzo mądry i praktycznie obecny we wszystkich kulturach. Jak nie było antykoncepcji, to właściwe było współżycie tylko po ślubie, bo co potem miała zrobić taka panienka z dzieckiem, kto miał je utrzymywać, możliwości ustalenia ojcostwa też nie było. Kościół ma z tym tylko tyle wspólnego, że kiedyś większość zasad jak powinno się postępować wywodziło się z wiary i straszenia piekłem.