Strony: [1] 2 3 ... 5
  Drukuj  
Autor Wątek: Rodzicie a wyfruwajace z gniazda dziecko..  (Przeczytany 3893 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Erill
Przyjaciel
+
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2838


Zobacz profil WWW
« : Kwiecień 10, 2007, 17:13:43 »

Sprawa jest zasadniczo banalna. Oczywista i chyba każdego taka przeprawa czeka..
Co mnie zastanawia to jak wy postrzegacie zachowania swoich rodziców w sytuacji gdy oni zaczynają czuc, ze powoli wychodzicie z domu, ze zaczynacie prowadzic wlasne zycie. Ja oni sie faktycznie zachowuja, co mowia, jak reaguja. Lub jak zareagowli. Jakich chwytow sa w stanie sie zlapac zeby was zatrzymac lub wmowic - w dobrej wierze - z to nie ten czas. Jak wy sobie radzicie, jesli macie ten problem.
Dla jasnosci. To nie jest temat w ktorym ma byc dyskusja o tym, ze "mama nie pozowlia mi wyjsc na impreze a mam juz 17 lat". Ja mowie juz o powaznym etapie, gdy dojrzewamy na tyle by chcicec powiedziedziec rodzicom - wyprowadzam sie. Zaczynam prowadzic wlasne zycie, bo tak chce...
Zapisane

Wrocławskie Życie Uśmiech[/b]

przepraszam za ewentualne literówki; przestawiam się na klawiaturę MSI Wind

http://erill.blog.interia.pl/
devir
Przyjaciel
*******
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2609



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Kwiecień 10, 2007, 17:27:17 »

Hym...

Moim zdaniem takim preludium są studia, ale oczywiscie poza domem, gdzie nie ma juz mamy i taty i jest sie samemu albo z paroma kumplami/koleżankami.

Oczywiscie zeby zacząć zyć samemu na swoja reke, potrzebne sa srodki, a zeby miec srodki to praca.

Wiem ze moja mama by sie bardzo matrwiła, powtarza zawsze " dobrze Ci tu to siedź" Mrugnięcie  Jezeli moj kolaga dostanie sie na filozofie do wrocka to razem z nim zamieszkamy sobie na jakiejs stancji i wtedy juz powoli zaczne zyc na swoja reke. Załoze sie że rodzce nawet sie nie spodziewaja, bo juz tak przywykli ze jestesmy tu w domku, jest to dla nich nie lada zaskoczenie, ale no cóz takie życie.
Zapisane

"Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."

http://www.myspace.com/r3dm0th
alter ego
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 6405



Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : Kwiecień 10, 2007, 17:50:18 »

Cytat: "devir"
Wiem ze moja mama by sie bardzo matrwiła, powtarza zawsze " dobrze Ci tu to siedź"


Moja mama nie ma takiego podjeścia. Jak jej powiedziałam, że do liceum wybieram się innego miasta ( fakt, iż jest to tylko 100 km ) to rzekła tylko : To twój wybór. Rób jak chcesz. Moja mama raczej nie choruję na "syndrom pustego gniazda". I bardzo dobrze, bo nie znsiosłabym tego, że jestem ograniczana przez jej nadopiekuńczośc.
Zapisane
Schiza009
Przyjaciel
+
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2934


Najbardziej obciachowy avatar na forum!


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Kwiecień 10, 2007, 17:58:52 »

Cytat: "alter ego"
Moja mama raczej nie choruję na "syndrom pustego gniazda".

Moja raczej tez nie. Wiem, że by tęskiła ale nie zatrzymywałaby mnie w domu.
Zapisane

WRÓCIŁAM
alter ego
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 6405



Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : Kwiecień 10, 2007, 18:18:13 »

Cytat: "Schiza009"
Moja raczej tez nie. Wiem, że by tęskiła ale nie zatrzymywałaby mnie w domu.


Wiesz to zależy od odległości na jaką chcielibyśmy wyjechać. Wszak miałam propozycję,  przeprowadzenia się od wrześnie na drugi koniec Polski w celach edukacyjnych, jednakże moja rodzicielka powiedziała, że nie może mnie siłą zmusić do zostanie, jednak sądzi, że powinnam jeszcze zaczekać dwa lata. Więc poczekam dwa lata, bo w sumie to każdy z nas czuję raz na jakiś tęsknotę za rodzinnym domem, matczynym sernikiem i za słowami : Nie martw się. Wszytsko będzie dobrze. Mama to załatwi.  Mrugnięcie
Zapisane
Schiza009
Przyjaciel
+
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2934


Najbardziej obciachowy avatar na forum!


Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : Kwiecień 10, 2007, 19:31:37 »

Cytat: "alter ego"
Wiesz to zależy od odległości na jaką chcielibyśmy wyjechać.

Tez prawda. Bardzo chiałabym studiować w Lublinie ale to ponad 700 km od mojego maista,    mamie też to nieodpowiada.
Zapisane

WRÓCIŁAM
kamasutra
Zasłużeni
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 9798



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #6 : Kwiecień 10, 2007, 19:43:28 »

hm.. ja mama za 20 dni 19 ur. i moja mama mówi tak:
Kamila co robisz po skończeniu szkoły?( jetsem w 2 tech,. wiec jeszcze jakieś 2 lata niecałe) no wyprowadzam się do Poznania znajduje prace i ide na kurs...
aha.. no fajniee..

jasne to jej fajnie itp to mnie nie jara..
ona ma mnie pod kontrolą..
wyjechałam w tamtym roku na wakacje do kolezanki która ona zna i byłam jakieś 540 km. od domu i ona codziennnie do mnie dzowniła i to nie raz dziennie ale ze 3 :|
rozumiem martwiła się ale dajże se spokój .
po drugie: wakacje  [poszłam z kol. na pogadanki z chlopakami.}punkt 24 telefon dzowni. Kamila gdzie jetseś?? spac nie mogę! z kim ty jetses???
jak zaczełma móić no  ze znajomymi ale jakimi??? i konczyło sie na tym ide.... Smutny


nie wiem czasem wydaje mi się że  ona mi nie da spokoju majac 25 lat :|
penwie połowie wyda się to błahe i nie w temacie no ale kurde jakos tak wyszło..
Zapisane

„Opinie są jak dziury w dupie. - Każdy ma własną.”
alter ego
+++++
*****
Offline Offline

Wiadomości: 6405



Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Kwiecień 10, 2007, 19:55:51 »

Cytat: "Schiza009"
Bardzo chiałabym studiować w Lublinie ale to ponad 700 km od mojego maista, mamie też to nieodpowiada.


Akurat na studia to moja rodzicielka twierdz, iż mogę wybrać się nawet do Omska lub innego Bangladeszu. Kiedyś myślałam, że na studia wyjadę jak najdalej, ale z biegiem czasu doszłam do odkrywczego wniosku, iż nie jest ważne  gdzie będę się dalej kształcić, tylko to czy będę studiować to co sobie wymarzyłam. Oczywiście koszernie byloby gdyby byłoby to tam gdzie sobie założyłam, jednkaże nie jest to najważniejsze.
Zapisane
Embi
**
**
Offline Offline

Wiadomości: 354



Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #8 : Kwiecień 10, 2007, 20:52:06 »

Cytat: "Erill"
Sprawa jest zasadniczo banalna. Oczywista i chyba każdego taka przeprawa czeka..
Co mnie zastanawia to jak wy postrzegacie zachowania swoich rodziców w sytuacji gdy oni zaczynają czuc, ze powoli wychodzicie z domu, ze zaczynacie prowadzic wlasne zycie. Ja oni sie faktycznie zachowuja, co mowia, jak reaguja. Lub jak zareagowli. Jakich chwytow sa w stanie sie zlapac zeby was zatrzymac lub wmowic - w dobrej wierze - z to nie ten czas. Jak wy sobie radzicie, jesli macie ten problem.
Dla jasnosci. To nie jest temat w ktorym ma byc dyskusja o tym, ze "mama nie pozowlia mi wyjsc na impreze a mam juz 17 lat". Ja mowie juz o powaznym etapie, gdy dojrzewamy na tyle by chcicec powiedziedziec rodzicom - wyprowadzam sie. Zaczynam prowadzic wlasne zycie, bo tak chce...


Ja wyfrunąłem jakiś czas temu, mam takie tam swoje życie ale z tego co pamiętam nie miałem najmniejszych problemów z wychodzeniem gdziekolwiek gdyż do momentu kiedy znalazłem sobie prace nigdy od rodziców nie brałem kieszonkowego. Stary mnie nauczył chcesz na piwo czy na lizaka to zapracuj sobie więc obyło się w młodości bez słodyczy i bez alkoholu bo byłem leniwy. Ale miałem satysfakcję bo rodzice mogli mi zaufać i wiedzieli, że nie popiję a wrócę w porę. Gdy dostałem się do pracy a i zmieniłem adres przyjęli to na miękko  Uśmiech  Nauczyli mnie byciem materialistą czyli oszczędzam każdy grosz i będąc wdzięczny, że mnie wychowali i że mogłem jeść w ich domu to ja również odwdzięczam się tym samym daję pieniążki na życie i pomagam im gdy tylko jestem w domu. Tak więc nie miałem problemu wyjścia na imprezkę czy też zmiany miejsca zamieszkania bo byłem uczciwy w stosunku do swoich rodziców.
Zapisane
devir
Przyjaciel
*******
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2609



Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : Kwiecień 11, 2007, 11:05:59 »

Cytat: "alter ego"
Moja mama nie ma takiego podjeścia. Jak jej powiedziałam, że do liceum wybieram się innego miasta ( fakt, iż jest to tylko 100 km ) to rzekła tylko : To twój wybór. Rób jak chcesz. Moja mama raczej nie choruję na "syndrom pustego gniazda". I bardzo dobrze, bo nie znsiosłabym tego, że jestem ograniczana przez jej nadopiekuńczośc.


Moja mama jest nadopiekuncza itp. dlatego że kilka lat temu moj brat był na imprezie poza domem i miał okropny wypadek nad ranem, cała rodzina była postawiona na nogi i moja mam bardzo sie nacierpiała, bo moj brat mógł sie nie ubudzić. Po takim czymś nic dziwego że obawia sie o mnie.
Zapisane

"Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."

http://www.myspace.com/r3dm0th
Erill
Przyjaciel
+
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2838


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #10 : Kwiecień 11, 2007, 14:56:48 »

Rany jak sobie przypomne ile moj brat mial wyskokow ktore konczyly sie postawieniem calej rodziny na nogi. Nie skonczyly sie tragicznie bo widac moj brat jest tam z gory calkiem niezle chroniony...

Moja mama jest nadopiekuncza. Sadze ze wynika to glownie z tego, ze wychowala nas bez ojca i przy dzidkach. Ona cale zycie w sumie jest traktowana jak dziecko i tak tez traktuje nas. A raczej teraz mnie, bo od 2 lat moj brat prowadzi swoj zywot na wyspie. I cala opiekunczosc z Niego zostala przeniesiona na mua. A byla juz wysoka. Bo o ile jemu wolno bylo wiele bo to chlopak tak mua jako dziewczynie grozilo duzo wiecej wiec trzeba bylo ograniczac moje ruchu bardziej..
Zapisane

Wrocławskie Życie Uśmiech[/b]

przepraszam za ewentualne literówki; przestawiam się na klawiaturę MSI Wind

http://erill.blog.interia.pl/
devir
Przyjaciel
*******
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2609



Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : Kwiecień 11, 2007, 15:26:30 »

Cytat: "Erill"
Rany jak sobie przypomne ile moj brat mial wyskokow ktore konczyly sie postawieniem calej rodziny na nogi. Nie skonczyly sie tragicznie bo widac moj brat jest tam z gory calkiem niezle chroniony...


To mozecie mówić o szcześciu, u mojego brat skonczyło sie to prepanacji czaszki... :/  na szczescie rechabilitacja pomogła i odzyskał prawie całą sprawnosc.
Zapisane

"Autorytet, rząd, władza, państwo - każde z tych słów oznacza to samo - środek nacisku i wyzysku..."

http://www.myspace.com/r3dm0th
Erill
Przyjaciel
+
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2838


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #12 : Kwiecień 11, 2007, 15:28:16 »

Cytuj
To mozecie mówić o szcześciu, u mojego brat skonczyło sie to prepanacji czaszki... :/ na szczescie rechabilitacja pomogła i odzyskał prawie całą sprawnosc.


OMG!
No wiem, ze mozemy mowic o szczeciu...
Gdyby spadl z tego 8 pietra to nie byloby co zbierac...
Zapisane

Wrocławskie Życie Uśmiech[/b]

przepraszam za ewentualne literówki; przestawiam się na klawiaturę MSI Wind

http://erill.blog.interia.pl/
Nimfomanka_
***
***
Offline Offline

Wiadomości: 986



Zobacz profil
« Odpowiedz #13 : Kwiecień 11, 2007, 16:04:01 »

hmm u mnie to jest tak,żę mieszkam sama od 3 lat i to nie ja sie wyprowadziłam tylko moja mama. nic nie przeskrobałam ani nic takiego, po prostu moja mama na tyle mi ufa, że nie musi mnie sprawdzać. jest opiekuńcza ,chyba jak każda matka , ale również zależy jej żebym się usamodzielniła i nie bała się iść przez życie.
Zapisane

Kto chce być wampirem??
Sakura
******
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2360


Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : Kwiecień 11, 2007, 16:20:03 »

Hmm mnie rodzice nie będą zatrzymywać w domu.
Kurde jestem odważna.
Mieszkałam już w bursie, teraz w mieszkaniu.
Sama sobie robię obiady, sprzątam, piorę itd, itp.
Już od września uczę się, co to znaczy być samemu w wielkim mieście.
Na studia, jeśli nie zamieszkam z mężem, mieszkanie mam już zaklepane.
Rodzice nie mają nic przeciw temu, mamuś się cieszy, że ze mnie taka "aktywistka" Chichot
Zapisane

"Mówisz: wiem czego chcę, i że tego właśnie chcesz. W mieszkaniu brakuje powietrza,
więc połóż się przy mnie i zróbmy to teraz!
Pokażę Ci jak się spada z dachu, nauczę Cię jak się spada z dachu... "
Strony: [1] 2 3 ... 5
  Drukuj  
 
Skocz do: