Czy nie wydaje wam się że to jakaś moda?
Nie sądzę, że ktoś może być singlem, homoseksualistą, katolikiem czy buddystą tylko dlatego, że jest taka moda. Jeśli chodzi o przekonania, to (jak dla mnie), nie powinno być na nie żadnej mody, nie łączyłabym bycia singlem, czy kimkolwiek innym z byciem trendi.
Powody takiego stanu rzeczy są chyba inne, psychologowie i socjologowie mogliby się na ten temat wypowiadać. Może chodzi o brak czasu na dogłębne poznanie kogoś, a może o nieufność, egocentryzm, nieszczerość? Nie wiem.
Jeśli chodzi o mnie, to trudno mi mieć głębsze relacje z innymi ludźmi, trudno znaleźć kogoś podobnego do siebie na tyle, żeby mnie zrozumiał. Nie tylko jeśli chodzi o przyjaciół. Przestaję wierzyć, że jest taka osoba - mimo tego, że nie jestem singlem.
Dochodzi do mnie powoli, że tak naprawdę nie znam swojej "drugiej połówki" na tyle, na ile bym chciała. Pewne rzeczy w nim są dla mnie dziwne, niezrozumiałe.
I czasami wolałabym być sama.
[ Dodano: 30-11-2008, 15:57 ]1. Nie murze dawać kasy żonie
Nie musisz, przecież żona też pracuje.
2. Nie muszę dawać kasy dzieciom
Patrz punkt 1.
3. Nie muszę iść do świątyni głupoty żeby się ożenić
Nie musisz, możesz wziąć tylko ślub cywilny. Ktoś ci każe iść do ołtarza i robić coś w co sam nie wierzysz?
4.Oszczędzi to mojej teoretycznej żonie bicie, bo mam skrzywioną psyche.
Całe szczęście, że jesteś sam.
Dorośnij najpierw.