|
kamasutra
|
 |
« : Luty 08, 2009, 13:38:38 » |
|
Jak myślicie, czy ludzie się zmieniają? Czy możliwa jest zmiana charakteru człowieka nie do poznania? Czy spotkaliście sie z taką sytuacją? Jaka to była zmiana? Zapraszam do dyskusji... Znalazłam ten temat na jednym forum i mnie zaciekawił 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
„Opinie są jak dziury w dupie. - Każdy ma własną.”
|
|
|
|
kopciuch
|
 |
« Odpowiedz #1 : Luty 08, 2009, 18:00:16 » |
|
Często się nad tym zastanawiam. Doszłam do wniosku, że ludzi mogą się zmienić, ale zawsze gdzieś w środku zostaje ten stary on, nie do zmienienia. Według mnie tak się stało z moją przyjaciółką. Pod wpływem nowej koleżanki zmieniła się nie do poznania i trudno jest w niej odnaleźć tę fajną dziewczynę sprzed 2 lat. Ale wierze że to się da naprawić, że kiedyś tę część jej odnajdę  Ale to, że tak naprawdę nadal się jest takim samym jak kiedyś, odkrywa się dopiero w spontanicznych sytuacjach, jak w Latarniku 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Nie rezygnuj z marzeń. Nigdy nie wiesz kiedy okażą się potrzebne."
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #2 : Luty 08, 2009, 18:53:02 » |
|
Patrząc pod tym kontem nigdzie nie zajdziesz. Ten stary on, to ten on z dzieciństwa? Może ze szkoły podstawowej? Może z liceum? Tak ludzie wymyślili temperament właśnie. Ciężko im było zrozumieć, że człowieka kreują rzeczy, jakich doświadczają. Spójrz na ludzi, którzy tracą bliską osobę. Czasem robią obrót o 180 stopni.
Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
dkf
|
 |
« Odpowiedz #3 : Luty 08, 2009, 19:02:18 » |
|
Niektórzy pod wpływem różnych zdarzeń mogą się całkowicie zmienić, albo tylko nam się tak wydaje, bo dany osobnik wyciągnął bardziej na wierzch swoje głębiej schowane cechy. Byłabym tu daleka od stwierdzenia że "ktoś już nie jest sobą", bo nigdy w 100% nikogo nie poznamy i nie wiemy z jakim sobą mu jest lepiej i kiedy tak naprawdę jest "bardziej sobą". Chyba zamotałam, ale mam nadzieje że ktoś zrozumie o co mi chodzi.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Alicja
|
 |
« Odpowiedz #4 : Luty 08, 2009, 19:07:34 » |
|
W każdym człowieku dokonują się jakieś zmiany po wpływem kolejnych doświadczeń. Pewne cechy zostają przytłumione, inne się uwydatniają. Zwykłe wyciąganie wniosków z jakichś sytuacji, skutkuje jakąś zmianą w zachowaniu chociażby.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
kamasutra
|
 |
« Odpowiedz #5 : Luty 08, 2009, 19:22:22 » |
|
Chyba zamotałam, ale mam nadzieje że ktoś zrozumie o co mi chodzi. zrozumiałam bardzo dobrze  tak nikogo nie poznamy na 100% samych siebie nie znamy nawet. Nie macie czasem wrażenia że osoba która bardzo dobrze znacie staje sie inna, a nie za sprawą jakis doświaczeń tlyko tak po prostu?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
„Opinie są jak dziury w dupie. - Każdy ma własną.”
|
|
|
|
Alicja
|
 |
« Odpowiedz #6 : Luty 08, 2009, 19:25:36 » |
|
Nie macie czasem wrażenia że osoba która bardzo dobrze znacie staje sie inna, a nie za sprawą jakis doświaczeń tlyko tak po prostu? Uważam, że nie można się zmienić tak po prostu. Imo, zawsze jest do tego jakiś bodziec.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Darn
|
 |
« Odpowiedz #7 : Luty 08, 2009, 20:23:06 » |
|
W każdym człowieku dokonują się jakieś zmiany po wpływem kolejnych doświadczeń. Pewne cechy zostają przytłumione, inne się uwydatniają. Zwykłe wyciąganie wniosków z jakichś sytuacji, skutkuje jakąś zmianą w zachowaniu chociażby. Zgadzam się z Alicją, mogę tylko dodać, że często zmiany zachodzą pod wpływem znajomości z pewną osobą tudzież kręgiem osób.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Silni, cyniczni z ironicznie zmrużonymi oczami.[/color]
|
|
|
|
Erill
|
 |
« Odpowiedz #8 : Luty 12, 2009, 20:32:12 » |
|
Jak myślicie, czy ludzie się zmieniają? Ewaluują. Nie się zmieniają. Mogą się zmieniać ich umiejętności, spostrzeganie świata.. ale jeśli pytasz o charakter jako taki, to jestem zdania, że ma pewien szkielet i żeby się waliło i paliło to ten szkielet się za nic nie zmieni. Może się zmienić trochę sposób ich reagowania - bo będą np. wiedzieli jak się zachowań. Ale to nie zmienia ich cech charakteru jednak. I całości jaką tworzą. Czy możliwa jest zmiana charakteru człowieka nie do poznania? Nie. Nie wierzę we frazesy pt."zmieniłem się, jestem zupełnie innym człowiekiem". Jak słyszę takie słowa to ogarnia mnie pusty śmiech. Bardziej bym się przychylała do teorii, że ludzie mogą mieć jakieś predyspozycje do cech i zachowań. I to te predyspozycje albo są ukryte, albo nieświadome, albo podkreślone. A zmiany owszem jakieś następują ale jak dla mnie w obrębie tego samego szkicu charakteru. A nie totalnej odmiany. Chyba, że po amnezji jest możliwa duża zmiana. Czy spotkaliście sie z taką sytuacją? Co rusz napotykam się z deklaracją takich zmian. Ale w zachowniu wychodzi, że o kant dupy takie słowa można rozbić. Są ludzie którzy są jak koło, z około 2 letnim cyklem zmienności zachowań. Sa jacyś, potem się zmieniają na końcu są totalnie nie do poznania a potem znów są tacy jak byli 2 lata wcześniej. I to nie jest zmiana. W żadnym razie. To jest zwyczajnie zakres zachowań danego człowieka. Spójrz na ludzi, którzy tracą bliską osobę. Czasem robią obrót o 180 stopni.
Nawet po PTSD nie jest to zmiana trwała. Najczęsniej skorelowana z traumą i dająca się ułagodzić na tyle by człowiek wrócił do poprzedniego stanu acz bogatszy o doświadczenia. Nie jest dokładnie taki jak był, ale jego osobośc jako całościowy twór się nie zmienia.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Ein
user miesiąca
**

Offline
Wiadomości: 470
|
 |
« Odpowiedz #9 : Luty 13, 2009, 00:20:33 » |
|
Zacny post Erill, w większosci sie zgadzam. Chciałem odpowiedzieć w tym temacie wstawką muzyczna, bo od razu mi sie tu nasunął pewien fragment piosnki: http://www.teksty.org/w/wilki/cherman.php
|
|
|
|
|
Zapisane
|
wyjebka z wyczesem
|
|
|
|
Gabi
|
 |
« Odpowiedz #10 : Luty 13, 2009, 00:31:24 » |
|
Najczęsniej skorelowana z traumą i dająca się ułagodzić na tyle by człowiek wrócił do poprzedniego stanu acz bogatszy o doświadczenia. Nie jest dokładnie taki jak był, ale jego osobośc jako całościowy twór się nie zmienia. Nie zapominaj, że Source nie wierzy w coś takiego, jak osobowość. jeśli pytasz o charakter jako taki, to jestem zdania, że ma pewien szkielet i żeby się waliło i paliło to ten szkielet się za nic nie zmieni. Może się zmienić trochę sposób ich reagowania - bo będą np. wiedzieli jak się zachowań. Ale to nie zmienia ich cech charakteru jednak. I całości jaką tworzą. Mogę się zgodzić, w moim przypadku tak to właśnie wygląda. Myślałam, że coś się we mnie zmieni na trwałe, ale się nie zmieniło. Choć może minęło jeszcze za mało czasu (prawie dwa lata), żeby się pogodzić, z tym że ojca już nie ma i ciągle mam stany okołodepresyjne - nie chce mi się umyć, ubrać, czasem mam ochotę przeleżeć cały dzień w łóżku, nic nie robiąc, czasem płaczę "bez powodu". Ponad pół roku zajęło mi ogarnięcie się i jak widzę w telewizji ludzi, którzy leżą w szpitalu jak roślinki, automatycznie chce mi się ryczeć. Bardziej bym się przychylała do teorii, że ludzie mogą mieć jakieś predyspozycje do cech i zachowań. I to te predyspozycje albo są ukryte, albo nieświadome, albo podkreślone. A zmiany owszem jakieś następują ale jak dla mnie w obrębie tego samego szkicu charakteru. A nie totalnej odmiany. Zgadzam się. Na przykładzie zmiany stylu ubierania się, choć może zbyt powierzchowny (ale ma coś jednak wspólnego z psychologią): osoba, którą ubierze raz stylista, przeżyje jakąś metamorfozę i tak wcześniej czy później wróci do swoich przyzwyczajeń, bo był przyzwyczajony poprzedniej wersji i było mu z nią wygodnie.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Source
|
 |
« Odpowiedz #11 : Luty 13, 2009, 14:12:03 » |
|
Nie zapominaj, że Source nie wierzy w coś takiego, jak osobowość. Wierzę, że takie coś istnieje...w słowniku, nie w człowieku. Dobrze by było jeszcze wiedzieć, którą definicję osobowości się weźmie... Tam gdzie mnie uczą, funkcjonuje teoria systemów. Uczą mnie tam, bo wierzę w systemy. Bo jestem ścisłowcem, bo w człowieku nie ma nic, co cyferkami zapisać nie można. Nie ma tam mowy o czymś, czego nie można zmienić. W ogóle pojęcie stałości jako takiej nie istnieje. Po co więc mówić o osobowości, jak można mówić o modelu/systemie? Nawet po PTSD nie jest to zmiana trwała. Jaki jest sens mówienia o czymś trwałe, skoro to zmiana? Zmieniło się raz, zmieni się i drugi. Póki "psychologia" nie będzie obejmowała całości organizmu nie będę jej ufał ani w nią wierzył. Szatkowanie człowieka i rozpatrywanie wszystkiego po kawałku to chyba jakieś jaja. Ja! tak sądzę i mój profesor doktor habilitowany, mentor mój, też tak sądzi Tak BTW. Miałem test MMPI. I co wiem? Że jestem histerycznym hipomaniakalnym lekko schizofrenicznym psycholem  . W zasadzie to powinienem stalowe pręty przegryzać, rzucać się na ludzi i gryźć ich w kolana. Aż dziw, że nad tym panuje... Pozdrawiam Source.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
**MJ**
|
 |
« Odpowiedz #12 : Luty 13, 2009, 14:39:34 » |
|
Jak myślicie, czy ludzie się zmieniają? Na szczęście tak, sama zmieniam się cały czas i nie zamierzam przestawać w mym dążeniu do doskonałości czego i wam życzę  Czy możliwa jest zmiana charakteru człowieka nie do poznania? "Nie do poznania" to mało precyzyjne określenie, jeżeli chodzi Ci o to ze ktoś nagle zachowuje sie inaczej niż kiedyś, lub inaczej niż myślałaś że się zachowa, lub inaczej niz Ty byś się zachowała, to owszem, taka zmiana jest możliwa, zresztą w zasadzie każda zmiana jest możliwa, mnóstwo rzeczy wpływa na to jakimi jestesmy i jakimi chcemy byc. Właściwie nie wiem do czego zmierzałam, jestem jakaś rozkojarzona, a to miał być taki światły post... jeśli pytasz o charakter jako taki, to jestem zdania, że ma pewien szkielet i żeby się waliło i paliło to ten szkielet się za nic nie zmieni. Nie wydaje mi się, jeżeli wydarzyłoby się coś co wstrząsnęłoby moim śwaitem mogłabym nagle zmienic sie diametralnie, natomiast normalną koleją rzeczy jest szereg małych "wstrząsów" sprawiających że rozwijasz sie w danym kierunku, popychaja Cie do przodu bo nie sa na tyle silne by zepchnąć Cię na inna drogę, lub zawrócić. Mówię tu o mniej lub bardziej codziennych doświadczeniach. Coś poważnego natomiast mogłoby spowodowac zmianę naprawdę poważną i zauważalną na pierwszy rzut oka. Sprawić że zmieniłabyś sie "nie do poznania" zasadzie to powinienem stalowe pręty przegryzać, rzucać się na ludzi i gryźć ich w kolana. Aż dziw, że nad tym panuje... Więc jakiez to szczęście że nie mamy z Tobą bezpośredniej styczności i mozesz co najwyżej wypaczyć nasze młode chłonne umysły 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam wrażenie że się pomyliłem - O. Wilde
|
|
|
|
sebek
|
 |
« Odpowiedz #13 : Luty 13, 2009, 20:38:05 » |
|
Ludzie oczywiście się zmieniają, tak jak piszecie często pod wpływem jakiegoś impulsu. Ale czy to aby napewno zawsze nam wychodzi na dobre i naszemu otoczeniu? Czy warto dokonywać takich diametralnych zmian, po których możemy mieć problemy w odnajdywaniu się w różnych sytuacjach, może lepiej doskonalić siebie wyrabiać w sobie nowe pozytywne cechy, rozbudowywać ten szkielet a nie dążyć do radykalnych zmian?
|
|
|
|
|
Zapisane
|
moje życie to cmentarz umarłych nadziei
|
|
|
|
Erill
|
 |
« Odpowiedz #14 : Luty 17, 2009, 04:02:00 » |
|
a nie dążyć do radykalnych zmian Radykalne zmiany to moga się tyczyć otoczenia lub nawyków ludzkich a nie ich osobości czy charakteru. Coś poważnego natomiast mogłoby spowodowac zmianę naprawdę poważną i zauważalną na pierwszy rzut oka. Sprawić że zmieniłabyś sie "nie do poznania" Tylko, że mimo wszystko jak dla mnie nie będzie to zmiana trwała. A raczej będzie skorelowana z traumą. Trochę tak jakby na wykresie pojawił się ostry wyskok.. ale potem stopniowo on opada i normalizuje się do mniej więcej tego samego poziomu co był. Nie jest to coś co nie odbija sie na nas - bo temu nie przeczę. Jakkolwiek nie wierzę w to, żeby powodowało to diametralną zmianę człowieka po całej linii jego osobowości po prostu. normalną koleją rzeczy jest szereg małych "wstrząsów" sprawiających że rozwijasz sie w danym kierunku, popychaja Cie do przodu bo nie sa na tyle silne by zepchnąć Cię na inna drogę, lub zawrócić. Zgadza się. Jakkolwiek dla mnie takie wstrząsy i zmiany z nimi związane są w kręgu szkieletu o którym pisałam poprzednio. Można z niego czasem wysokczyć, ale wraca się do nazwijmy to umownie homeostazy osobości  Póki "psychologia" nie będzie obejmowała całości organizmu nie będę jej ufał ani w nią wierzył. Szatkowanie człowieka i rozpatrywanie wszystkiego po kawałku to chyba jakieś jaja. Ja! tak sądzę i mój profesor doktor habilitowany, mentor mój, też tak sądzi Oczywiście, że obejmuje... Tylko nie tak jakby np. chcieli biolodzy czy antropolodzy, prawda  Psychologia nie jest wycięta z kontekstów dziedziną nauki przeciez. No ale są mądrzy i mądrzejsi.. Zawsze ktoś będzie dyskredytował jakąś dziedzinę i podwyższał wartość swojej  Ehhh.. ego, ego, ego  ak BTW. Miałem test MMPI. I co wiem? Że jestem histerycznym hipomaniakalnym lekko schizofrenicznym psycholem Fascynujące. Taka była wypowiedz psychologa, który Cię badał? Mnie to i tak tchnie mocno ambiwersją ale ok.. wiesz lepiej  W zasadzie to powinienem stalowe pręty przegryzać, rzucać się na ludzi i gryźć ich w kolana. LOL! To usłyszałeś od psychologa czy wyczytałeś sobie w wikipedii? 
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|